Koniec współpracy PFN z Kusznierewiczem. Rzecznik projektu: Fundacja nie kupiła jachtu

Koniec współpracy Polskiej Fundacji Narodowej z Mateuszem Kusznierewiczem. Mistrz olimpijski w ramach finansowanej przez PFN akcji Polska100 miał ruszyć w rejs dookoła świata. Według rzecznika projektu umowa nie została przedłużona, ponieważ PFN nie kupiła jachtu.

Trójmiejska "Gazeta Wyborcza" najpierw ustaliła nieoficjalnie, że Fundacja Navigare, którą kieruje Kusznierewicz nie otrzymała kolejnej transzy na finansowanie projektu Polska100. Według umowy między PFN a fundacją miało to być trzy miliony złotych rocznie przez trzy lata. Te pieniądze miały opłacić załogę, sam rejs i start w regatach.

PFN potwierdziła, że zerwała współpracę z Fundacji Navigare. Powodem ma być informacja, jakoby 8 maja Fundacja Kusznierewicza miała zgłosić w sądzie upadłość. PFN miała zostać poinformowana także o postępowaniu komorniczym, prowadzonym wobec Kusznierewicza oraz braku wynagrodzeń i zwrotu kosztów w stosunku do części załogi.

Tymczasem jak informuje na Twitterze Paweł Prus, rzecznik projektu Polska100 umowa nie została zerwana, tylko "sama wygasła" 30 kwietnia.

Fundacja Kusznierewicza: PFN nie kupiła jachtu

Według Prusa umowa nie została przedłużona przez to, że PFN nie kupiła jachtu w wyznaczonym terminie. 

"To co ważne teraz: umowa w sprawie projektu #Polska100 wygasła automatycznie 30 kwietnia z jednego powodu: Polska Fundacja Narodowa NIE KUPIŁA jachtu i NIE PRZEKAZAŁA go załodze, co uniemożliwiło dalsze kontynuowanie projektu. Umowa przewidywała taką okoliczność" - informuje Prus na swoim Twitterze. 

Navigare: PFN nie wywiązywała się z umowy

Fundacja Navigare w oświadczeniu przedstawiła swoją wersję i zrzuca winę na PFN. Wynika z niej, że PFN nie wywiązywała się ze zobowiązania zakupu jachtu. "Warunkiem realizacji projektu Polska100 był zakup przez Polską Fundację Narodową jachtu i warunku tego PFN nie spełnił. Fundacja Navigare niezależnie od doniesień medialnych przez ostatnie tygodnie wzywała bezskutecznie PFN do wykonania umowy" - twierdzi Navigare. 

Co więcej, PFN miało nie pokryć kosztów remontu, które poniosła Navigare. Miało to doprowadzić fundację Kusznierewicza do upadku. "Załoga oraz firmy zaangażowane do projektu, w Polsce i za granicą, czekają wciąż na zaległe wynagrodzenia" - informuje fundacja.

Podczas licznych spotkań, przedstawiciele zarządu PFN wielokrotnie złożyli wobec przedstawicieli Fundacji Navigare zobowiązanie do pokrycia zobowiązań powstałych na skutek przeciągającej się transakcji zakupu jachtu

- czytamy dalej w oświadczeniu.

Mateusz Kusznierewicz: Cztery lata pracy poszło na marne

"Wszelkie inne postępowanie toczące się z moim udziałem pozostają bez wpływu na projekt, realizowany przez Fundację Navigare, posiadającą odrębną ode mnie osobowość prawną. Tylko dla porządku zaznaczam, że sfinansowałem ten projekt z własnych środków w wysokości blisko 200 tys. zł" - informuje w oświadczeniu Mateusz Kusznierewicz.

Kusznierewicz całą sprawę skomentował na antenie Radia Zet. - Jest mi smutno, cztery lata pracy poszło na marne - powiedział Radiu ZET. - Może projekt Polska 100 będę realizował dalej sam. Pieniądze od PFN musi odzyskać syndyk. Potrzebujemy tych środków, by pokryć już poniesione koszty, m.in. zatrudnienia załogi i remontu jachtu - dodał.

Poseł PO: "Sporo 'set' tysięcy zmarnowane"

Krzysztof Brejza z PO zwrócił uwagę na Twitterze, że w takiej sytuacji zmarnowano kilkaset tysięcy złotych, które stanowiły "koszty przygotowawcze". W odpowiedzi na interpelację posła 18 kwietnia PFN napisała, że kosztu zakupu jachtu nie może jeszcze podać, ponieważ nie została podpisana umowa.

BBC pojechała do 'twierdzy PiS' i pyta, co znaczy być Polakiem. Na reakcję nie trzeba było długo czekać

Więcej o: