Symbole SS w stolicy na marszu nacjonalistów. Policja nie reaguje, a polski minister odbija piłeczkę

1 maja, jak wiadomo, to dobra okazja do maszerowania. Jedni idą w pochodach z okazji Święta Pracy, inni pod nacjonalistycznymi hasłami - wśród nich ktoś z zasłoniętą twarzą w koszulce z symbolem SS. Ludzie dopytują ministra Brudzińskiego o brak reakcji policji, a ten mówi o symbolach komunistycznych.

Z okazji święta 1 maja grupka nacjonalistów próbowała przemaszerować Traktem Królewskim w Warszawie. Byli wśród nich tzw. Szturmowcy, stowarzyszenie Niklot, Kongres Narodowo-Społeczny i Autonomiczni Nacjonaliści. Ale przemarsz pod sztandarami, na których były m.in. krzyże celtyckie i symbole kołowrotu, nie udał się. Ich pochód skutecznie zablokowali oburzeni symboliką i hasłami obywatele. 

Jak twierdzą obecni na miejscu przeciwnicy pochodu, jedna z osób miała koszulkę  symbolami SS. W sieci pojawiły się zdjęcia z zamaskowanym osobnikiem, który raz maszeruje, a raz stoi w grupce sobie podobnych, na wyciągniecie ręki od policjantów ochraniających ich przemarsz.   

"Hej Policja_KSP, Wy ślepi jesteście czy co. Przez miasto eskortujecie pochód z nazistowskimi symbolami, a ludzi, którzy chcą go zablokować (zgodnie z art. 26 k.k.), zawijacie na komendę. Brudziński, powołał Pan zespół o bardzo długiej nazwie. Czy on się czymś zajmuje?" - dopytywał jeden z użytkowników Twittera, prezentując zdjęcie, które miało być wykonane na wtorkowym pochodzie.

Z pytaniem o brak reakcji mundurowych na opisaną sytuację zwrócił się do szefa MSWiA Jacek Czarnecki, dziennikarz Radia ZET.

"Jeśli to zdjęcie jest z wczoraj.... To dlaczego policja nie aresztowała tych ludzi, którzy nosili symbole SS? Formacji uznanej za zbrodniczą? Panie ministrze Brudziński? I co się dzieje z tymi "prawdziwymi Polakami" od hasełek z 11 listopada? Co? Ktoś?" - napisał Czarnecki. 

Na tweet zareagował Joachim Brudziński, ale nie tak, jak można by tego oczekiwać po ministrze spraw wewnętrznych.

"Chętnie odpowiem, tylko czekam na Pana i innych dziennikarzy pytania o innych idiototów z wczoraj, tych którzy eksponowali symbole komunistyczne.Niektôrzy nawet rwali się do bicia Pana kolegów dziennikarzy za to, że mieli na sobie koszulki z patriotycznymi symbolami" - (pisownie oryginalna) odparł minister.  

Brudziński zapewne miał na myśli incydent z udziałem dziennikarza "Do Rzeczy" Wojciecha Wybranowskiego. Jak relacjonował on na Twitterze, "Obywatelom RP chyba słońce rzuciło się na głowę. Kilka razy (mimo legitym prasowej) byłem szarpany i bluzgany. Atak furii Obywateli podejrzewam wywołał t-shirt z napisem NSZ. Patologia". 

W trakcie jednej z kolejnych blokad przemarszu grupki nacjonalistów ktoś z blokujących próbował wyrwać smartfon, którym dziennikarz nagrywał zajścia.

Podczas zajść na Trakcie Królewskim policja zatrzymała w sumie pięć osób, w tym jedną nieletnią.

Czekamy na Wasze opinie pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl

'To wyście ich wpuścili na salony!'. Nitras oskarża PiS o wspieranie radykałów

Więcej o: