Ćwierć miliona złotych premii dla... kierowców. Resort Glińskiego hojnie nagrodził pracowników

Średnio ponad 20 tys. zł - tyle premii uzyskiwali kierowcy w resorcie kultury w 2017 roku. Jak ujawniła sieć Watchdog Polska, na nagrody dla nich ministerstwo przeznaczyło ponad ćwierć miliona złotych. O wiele mniejsze pieniądze otrzymywali np. kierowcy w Ministerstwie Zdrowia.

Nagrody i premie w ministerstwach, to temat, który wciąż powraca. Głównie za sprawą organizacji i interpelacji poselskich, które postanowiły dokładnie prześwietlić wydatki partii władzy. Sieć obywatelska Watchdog upubliczniła niedawno informacje, które otrzymała z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Wynika z nich, że resort kierowany przez wicepremiera Piotra Glińskiego hojnie wynagradza ministerialnych kierowców. W 2015 roku (a więc w dużej mierze w czasach rządów PO-PSL), było ich 10, a nagrody dla nich wynosiły średnio 16,1 tys. zł na osobę (przez rok).

W 2016 roku, tylko w pierwszym kwartale było to około 3,1 tys. zł (wciąż na 10 kierowców), brakuje jednak dokładnych danych w ujęciu rocznym. Ministerstwo stanęło za to na wysokości zadania w podsumowaniu za rok 2017.

21 tys. zł na osobę

Wówczas w resorcie było już 12 kierowców, którym przez 12 miesięcy przyznano ponad ćwierć miliona premii. Średnio dawało to prawie 21 tys. zł na osobę. Dla porównania, Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, w 2017 roku otrzymał około 30 tys. zł nagród, a kierowca w Ministerstwie Zdrowia mógł liczyć maksymalnie na dodatkowe 1,6 tys. zł i to w okresie od listopada 2016 do marca 2017 roku.

Problemy z ujawnieniem podobnych danych miał za to Henryk Kowalczyk, minister środowiska. Jak tłumaczył w odpowiedzi na interpelację poselską Krzysztofa Brejzy, nie mógł udzielić informacji na temat nagród dla pracowników gabinetu politycznego ministra ze względu na konstytucję. Wskazywał, że to "stanowiłoby naruszenie dóbr osobistych oraz prawa do prywatności, o których mowa w rozdziale II konstytucji".

Więcej o: