Zatrudnienie u premiera wzrosło do ponad 600 osób. KPRM tłumaczy to likwidacją ministerstwa

Jacek Gądek
W kancelarii premiera zatrudnienie wzrosło do ponad 600 osób. Rząd tłumaczy to nowymi zadaniami i przejmowaniem tych, za które odpowiadały resorty likwidowane w trakcie kadencji.

Gdy ustępowała premier Ewa Kopacz (PO), to w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w korpusie służby cywilnej pracowało 530 osób. Tak było do 13 listopada 2015 r. Później gabinety przy Alejach Ujazdowskich zajęli nominaci Prawa i Sprawiedliwości z premier Beatą Szydło na czele.

Dziś w kancelarii premiera pracuje 604 urzędników służby cywilnej.

- Wzrost zatrudnienia w latach 2017-2018 wynikał m.in. z realizacji nowych zadań - tak ten wzrost tłumaczy Grzegorz Schreiber, minister w kancelarii premiera.

A te nowe zadania KPRM - to wniosek z pisma Schreiber do posłanki PO Izabeli Leszczyny - wynikają choćby z tego, że pod koniec 2016 r. zdymisjonowano ministra skarbu Dawida Jackiewicza, a jego resort rozparcelowano i zlikwidowano.

Grzegorz Schreiber zaznaczył ponadto, że nowe obowiązki KPRM, a w ślad za tym także kolejni urzędnicy, wzięły się stąd, że kancelaria przejęła część zadań od Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i od Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju.