"To Kaczyński wymyślił system comiesięcznych drugich pensji". Poseł PO pokazuje dowód

Jarosław Kaczyński jako premier wymyślił system comiesięcznych premii dla około 200 osób w KPRM, ministerstwach, urzędach centralnych i wojewódzkich. Tak wynika z odpowiedzi na interpelację poselską sprzed kilku lat.

Jarosław Kaczyński nic nie wiedział o przyznawanych nagrodach - przekonuje rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Taką informację Mazurek podawała już wcześniej, gdy przyszło jej tłumaczyć słynny wywiad prezesa PiS, w którym padły (lub nie) słowa o "pazurkach". 

- Też był zaskoczony tym, że te nagrody były, był zaskoczony ich skalą - mówiła podczas konferencji prasowej rzeczniczka.

Premie dla 200 osób miesięcznie

Według ostatnich informacji autorką systemu nagród miała być szefowa KPRM Beata Kempa, a premier Szydło miała jedynie zaakceptować system i "nie przywiązywała do niego większej uwagi". Jednak według doniesień posła Krzysztofa Brejzy, Kempa mogła co najwyżej odgapić procedurę przyznawania nagród od... Jarosława Kaczyńskiego, z czasów jego premierowania, przeszło dekadę temu. 

Brejza dotarł do odpowiedzi na interpelację Anny Sobeckiej do Tomasza Arabskiego, szefa KPRM w 2010 roku.Sobeckiej chodziło o pensje przyznane urzędnikom Tuska, ale znalazła się tam również informacja o praktykach jego poprzednika.

Dla porównania, w okresie sprawowania urzędu prezesa Rady Ministrów przez pana Jarosława Kaczyńskiego nagrody były przyznawane comiesięcznie wszystkim osobom zajmującym kierownicze stanowiska państwowe w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ministerstwach, urzędach centralnych oraz wojewódzkich (tj. około 200 osobom) 

- czytamy w piśmie Arabskiego. O Tusku pisze, że w całym 2009 roku przyznał nagrody pieniężne 16 osobom zajmującym kierownicze stanowiska państwowe, w tym 2 osobom zajmującym kierownicze stanowiska państwowe w KPRM.

Najpierw nagrody, później: "będzie skromniej"

W ubiegłym roku ministrowie rządu Beaty Szydło dostali około 1,53 miliona złotych premii. Rekordzistą był Mariusz Błaszczak, którego premia wyniosła aż 82 100 zł. Ale to nie wszystko. Nagrody otrzymały także inne osoby w randze ministra pracujące w kancelarii premiera (nie mniej niż 50 tys. zł). Łącznie wydano 2 mln 100 tys. złotych. 

Szydło otrzymała 65 tysięcy złotych nagrody i decyzję o jej przyznaniu podpisała sobie sama. Gdy sprawa wyszła na jaw, była premier zażarcie broniła swojej decyzji. - Ministrowie i wiceministrowie otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze im się po prostu należały! - wykrzyczała z mównicy.  - To były nagrody oficjalne, które zostały przyznane w ramach budżetu uchwalonego w tej izbie, a nie z zegarków dla kolegów - dodała.

Jarosław Kaczyński zdecydował jednak, że wszyscy mają swoje premie przekazać na rzecz Caritasu. Prezes PiS zapowiedział też obniżkę pensji posłów i senatorów o 20 proc. "Będzie skromniej" - deklarował.

Czytaj więcej na temat nagród:

Więcej o: