"Ten grób jest pusty. Wbrew woli rodziny". Ktoś w nocy zerwał kartkę z mogiły ofiary smoleńskiej

Ekshumacje ofiar smoleńskich trwają z polecenia Prokuratury Krajowej. Na grobie Andrzeja Sariusza-Skąpskiego, z którego wydobyto ciało, rodzina zostawiła poruszającą kartkę. Jak alarmuje córka Skąpskiego, są problemy, bo ktoś próbuje komunikat od rodziny usunąć.

10. kwietnia przypada ósma rocznica katastrofy smoleńskiej. Rodziny niektórych zmarłych z powodu prowadzonych ekshumacji odwiedzą dzisiaj puste groby.

Ekshumacje smoleńskie i ponowny pochówek

Bliscy Andrzeja Sariusza-Skąpskiego, prezesa Federacji Rodzin Katyńskich, wywiesili na jego mogile kartkę z napisem:

Ten grób jest pusty. Wbrew woli rodziny dokonano ekshumacji. Czekamy na ponowny pochówek. Prosimy o modlitwę.

Zdjęcie umieściła na portalu społecznościowym Magdalena Skąpska-Magdoń, córka prezesa, która w opisie dodała, że poprzednia taka kartka została zerwana.

Szokujący wynik ekshumacji

Oficjalny powód przeprowadzania ekshumacji smoleńskich to chęć upewnienia się, że każda ofiara leży we właściwym grobie. Część rodzin smoleńskich sprzeciwia się ekshumacjom m.in. dlatego, że narażają one rodziny zmarłych na ponowne przeżywanie całego koszmaru związanego z tragiczną śmiercią bliskich. Rodziny obawiały się też, że ekshumacje mają czysto polityczny charakter. W 2016 roku Paweł Deresz, mąż zmarłej Jolanty Szymanek-Deresz, wystosował do zastępcy prokuratora generalnego, Marka Pasionka, otwarty list, w którym prosił o uszanowanie bólu i żałoby po żonie. Jego apel nie wstrzymał dalszych ekshumacji.

Deresz zwrócił się do sądu, który orzekł w zeszłym roku, że decyzja prokuratury była niezgodna z prawami człowieka. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. 

Wynik 77 ekshumacji ofiar smoleńskich jest przejmujący. Podsumowała go Ewa Bialik, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, która poinformowała, że "znaleziono 69 szczątków ludzkich pochodzących od 26 osób w trumnach innych ofiar katastrofy". Do tego liczne pozostałości po przeprowadzonych sekcjach: rękawiczki, sznurki, worki, a nawet fiolki z substancjami odkażającymi. Odkryto obrażenia, które nie zostały opisane w rosyjskim raporcie z sekcji lub zostały wpisane, mimo że do nich nie doszło. W planach są kolejne, bardziej kompleksowe badania we współpracy z międzynarodowymi specjalistami. Śledztwo potrwa przynajmniej do 31. grudnia 2018 roku.

Przeczytaj więcej o wyniku raportu >>>

Jarosław Kaczyński po odsłonięciu pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej: "Nie lękajcie się"

Więcej o: