W PiS huczy po decyzji prezesa. "Jest wożony, karmiony i nie ma pojęcia o codziennym życiu"

Jarosław Kaczyński zdecydował, że ministrowie konstytucyjni, sekretarze stanu, którzy są politykami, muszą oddać nagrody na Caritas. Ale to zapowiedź obniżenia pensji parlamentarzystom o 20 proc. miała wywołać prawdziwą burzę w szeregach PiS - przebija z komentarzy.

Czwartkowa konferencja Jarosława Kaczyńskiego miała zamknąć usta opozycji i ostatecznie zakończyć publiczną debatę nad nagrodami dla ministrów i sekretarzy stanu, które otrzymali w latach 2016-2017.

-  Ministrowie konstytucyjni, sekretarze stanu, którzy są politykami, zdecydowali się oddać nagrody do połowy maja na cele społeczne, do Caritasu - oznajmił prezes PiS. Jak zapewnił Kaczyński na konferencji w siedzibie partii, "ministrowie podjęli te decyzje sami, dzisiaj było takie spotkanie, nikt nie protestował". 

Tymczasem, jak napisał dziennikarz Michał Wróblewski, jeden z ministrów miał stwierdzić, że nie stać go na oddanie nagrody, którą wydał w całości. A żeby to zrobić, "musiałby zaciągnąć kredyt".

Jednak to nie zwrot ministerialnych nagród, a zapowiedź obniżenia pensji parlamentarzystom o 20 proc. miała wywołać burzę wśród szeregowych posłów PiS.

Bardzo zdenerwował JK swoich posłów. Pierwszy raz słyszę aż tak mocne słowa: człowiek, który korzysta z partyjnych pieniędzy, jest wożony, karmiony i nie ma pojęcia o codziennym życiu decyduje o obniżce zarobków tych, którzy nie przyznawali sobie samym żadnych nagród

- napisała Agnieszka Burzyńska z "Faktu".  

Wśród komentarzy pojawił się i ten głos wicemarszałka Sejmu, Stanisława Tyszki. Poseł Kukiz'15 napisał, że trochę rozumie zdenerwowanie posłów PiS.

"Niewielu udało się załapać do rządu, oni sobie nagród nie przyznawali, głosują jak trzeba, zawsze karnie, czy się zgadzają, czy nie, a tu w "nagrodę" szef im tnie wynagrodzenia" - skomentował Tyszka.

Wydaje się jednak, że mimo tych głosów oburzenia, oczywiście anonimowych, nikt w PiS nie ośmieli się publicznie skrytykować decyzji kierownictwa PiS i samego prezesa Kaczyńskiego.

"Rozmawiałem właśnie z czołowym politykiem rządu. W PiS jest przekonanie, że sprawa nagród jest zamknięta i opozycja nic już w tym temacie nie ugra. A nt. buntu w PiS po obniżkach pensji: buntu nie będzie, bo nikt nie zaryzykuje przed ułożeniem list. Wywiad w Rzepie już wkrótce." - napisał na Twitterze z kolej Jacek Nizinkiewicz.  

Nikt też zapewne nie zaryzykuje otwartej krytyki na zbliżającej się konwencji Prawa i Sprawiedliwości i partii wchodzących w skład koalicji Zjednoczonej Prawicy. A ta już 14 kwietnia w Warszawie.

Jak zapowiadał w publicznym radiu wiceminister kultury Jarosław Sellin, konwencja ma być nowym otwarciem politycznym przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi.