Od kilku dni wszyscy pytają, co zrobi PiS z wetem Dudy. Mazurek znów postarała się być tajemnicza

Nie rozumiemy tego i tyle - mówi rzeczniczka PiS Beata Mazurek pytana kolejny raz o weto prezydenta w sprawie tzw. ustawy degradacyjnej. Wiadomo, że na razie partia nie zamierza składać nowego projektu ustawy.

Tuż przed świętami, Andrzej Duda zapowiedział, że nie podpisze tzw. ustawy degradacyjnej, która umożliwiała odebranie stopni generalskich m.in. Wojciechowi Jaruzelskiemu czy Mirosławowi Hermaszewskiemu. Od tego dnia  większość polityków PiS bardzo powściągliwie wypowiada się o decyzji Dudy. Milczy w tej sprawie prezes Jarosław Kaczyński. Już chwilę po zawetowaniu ustawy przez prezydenta rzeczniczka PiS Beata Mazurek oświadczyła, że partia jest "zaskoczona i zawiedziona", ale nie będzie tego komentować. W czwartek powiedziała jedno zdanie więcej.

- Nie rozumiemy tego i tyle komentarza - stwierdziła Beata Mazurek.  

ZOBACZ TEŻ: Macierewicz nie odpuszcza Dudzie. "To dramat, jakby wydał to w ręce posłów PO"

ZOBACZ TEŻ: Suski wbija szpile Dudzie. "Czeka go dużo pracy, żeby odzyskać moje zaufanie"

Zapowiedziała też, że PiS nie będzie składać nowego projektu ustawy w tej sprawie.

- Czekamy na konsultacje, propozycje pana prezydenta w tej sprawie. Jakie plany ma rząd i czy w ogóle ma, tego nie wiem - stwierdziła Beata Mazurek.

Na temat planów odrzucenia weta też nie była zbyt rozmowna:

"Jak będziemy dyskutować na temat tego, czy odrzucamy, czy nie odrzucamy, poznacie państwo nasze stanowisko" - rzuciła jedynie. 

Odniosła się za to do słów Zofii Romaszewskiej. Doradczyni prezydenta powiedziała, że ustawa degradacyjna była "kompletnie niepotrzebna" i "symbolikę przedkłada nad rzeczywistość". Mazurek podkreśliła, że nie podziela tego zdania.

ZOBACZ TEŻ: Romaszewska szczerze o ustawie degradacyjnej. "My się nieustająco kompromitujemy"

Wątpliwości prezydenta 

Andrzej Duda ogłosił w piątek, że nie podpisze tzw. ustawy degradacyjnej w związku z wątpliwościami, jakie budzą w nim jej zapisy i ewentualne konsekwencje jej wprowadzenia. Wskazywał, że niesprawiedliwe jest traktowanie wszystkich członków WRON tak samo, ponieważ niektórzy, jak np. gen. Mirosław Hermaszewski znaleźli się tam nie do końca z własnej inicjatywy. Tłumaczył też, że zapisy ustawy mogłyby być też skarżone do Trybunału Konstytucyjnego czy Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.


- W tej chwili patrzy się bacznie na to, jak w Polsce są przestrzegane zasady demokratycznego państwa prawa. Brak możliwości wniesienia jakiegokolwiek środka odwoławczego - to mogłoby zostać zaskarżone. Nie mogę się z tym zgodzić jako prezydent - mówił.
Tłumaczył też, że ustawa pozwala odbierać stopnie wojskowe osobom, które nie żyją. - W Polsce szanuje się osoby zmarłe. Mam wątpliwości, czy ustawa może odnosić się do osób nieżyjących, odbierać im uprawnienia - argumentował.  

Więcej o: