Ksiądz wykorzystał Wielkanoc do chwalenia PiS. Zmartwychwstanie jak w spółkach Skarbu Państwa

Warszawski duchowny ks. Waldemar Rakocy w wielkanocną niedzielę wygłosił kazanie, z którego mogą ucieszyć się politycy PiS. Pojawiły się w nim nawiązania do 500+, spółek Skarbu Państwa i ogólnego dobrobytu.

Arcybiskup Wacław Depo nie był jedynym duchownym, który wygłosił polityczne kazanie podczas mszy w niedzielę wielkanocną. W homilii wygłoszonej w Bazylice św. Krzyża w Warszawie ks. Waldemar Rakocy przystąpił do zachwalania poczynań rządu. - Dzięki obecnej polityce prorodzinnej nie tylko została prawie zlikwidowana bieda dzieci, ale w ubiegłym roku znacznie wzrósł przyrost naturalny, przekraczając 400 tys. urodzeń. Ten przyrost od lat wykazywał tendencję spadkową - mówił Rakocy, cytowany przez serwis wPolityce.pl.

Najciekawsze było jednak powiązanie zmartwychwstania ze spółkami Skarbu Państwa:

Nowe zmartwychwstające ciało, jakie przyobleka nasz kraj, widać przykładowo po gospodarowaniu majątkiem narodowym. Wcześniej tyle spółek Skarbu Państwa generowało straty i często były one bliskie bankructwa, obecnie przynoszą duże zyski. Górnictwo, do którego dopłacano, zakończyło ubiegły rok na dużym plusie. Reaktywowano przemysł stoczniowy, co nie udawało się przez lata. Zrepolonizowano sektor bankowy, bo przecież nikt nie zawierza swoich pieniędzy sąsiadowi. Można wymieniać i wymieniać, a przy tym wszystkim zanotowaliśmy jeden z najniższych deficytów budżetowych

"Nie istnieje więcej teoretycznie"

- Ileż można dokonać, dobrze zarządzając krajem, czyli mając na uwadze dobro Ojczyzny i jej obywateli? - emocjonował się duchowny. Podkreślał też, że Polska jest krajem nie tylko niepodległym, ale też suwerennym, a "państwo polskie nie istnieje więcej teoretycznie, co daje nam poczucie bezpieczeństwa oraz wzrost dobrobytu".

Ksiądz mówił też o tym, że "kształt rodzącej się obecnie Polski jest pięknym prezentem na stulecie odzyskania niepodległości" i cieszyliby się z dzisiaj ojcowie II RP, od prawicy, po lewicę. - Tego też życzymy obecnym politykom i wszystkim rodakom. Kto kocha ojczyznę, docenia to, co dobre i nie przejaskrawia słabych stron. W dzień zmartwychwstania życzymy naszej drogiej Ojczyźnie, aby jej nowe zmartwychwstające ciało, które przyobleka, oraz jej zmartwychwstająca dusza, były wolne od brudów, zepsucia i rozkładu - podsumował.

Polityczne kazania w Wielkanoc

Przypomnijmy - arcybiskup Depo mówił m.in. o tym, że Polskę próbuje się osłabić i sprawić "żebyśmy byli ciągle na kolanach, upokarzani złem, kłamstwem, zbrodniami". Dwa dni wcześniej metropolita częstochowski mówił na Jasnej Górze o "grzechach narodowych". Jako jeden z najcięższych wskazał „zabójstwo dzieci od poczęcia”. - Walczy się o prawa zwierząt, a odkłada się prawa człowieka. A codziennie giną polskie dzieci w świetle prawa ustanowionego przez ludzi - stwierdził.

"Ulicą i zagranicą" straszył też w piątek metropolita krakowski arcybiskup Marek Jędraszewski. Jak mówił duchowny, Piłat zorientował się o braku winy Jezusa, ale "zabrakło mu odwagi", by go uwolnić, doprowadzając tym samym do skazania niewinnego człowieka na śmierć. Abp Jędraszewski stwierdził przy tym, że był to mechanizm, który już dzisiaj "jest bardzo dobrze znany". - Językiem współczesnym można nazwać je ulicą. Podburzyć tłum, wzbudzić wśród ludzi tak wielkie emocje, by krzyczeli tylko jedno "Ukrzyżuj Go, na krzyż z Nim!" - wyjaśniał. 

"Zagranicą" było zaś odwołanie do ówczesnego głównego ośrodka życia politycznego, do Rzymu, do cesarza. Jego zdaniem, że w ten sposób wywarto presję na Piłacie, by ten, obawiając się oskarżenia o bycie wrogiem cesarza, skazał Chrystusa na śmierć. - I ta presja ze strony zagranicy miała znowu bardzo znane nam i dzisiaj mechanizmy. Najpierw pieniądze. Płacenie podatków. Sugerowanie tego, że jeśli Chrystus jest królem, to do Rzymu, do stolicy cesarstwa nie popłyną podatki w zamierzonej wcześniej sumie - mówił Jędraszewski. 

Raz w marcu, raz w kwietniu. Dlaczego Wielkanoc nie ma stałej daty?

Więcej o: