Hofman o PiS: Klimat przypomina ten z 2007 r., te metody mogą doprowadzić do złych zdarzeń

Adam Hofman, były polityk PiS, w Radio ZET skomentował ostatnie wydarzenia wokół partii rządzącej. - Zmienia się trend. Ta metoda rządzenia, która trochę zaczyna przypominać końcówkę 2007 r., czyli świetna gospodarka, a PiS przegrywa wybory, może doprowadzić do złych zdarzeń - mówił.

W środę pojawił się sondaż przeprowadzony przez Kantar Millward Brown SA na zlecenie "Faktów" TVN i TVN24, według którego Zjednoczona Prawica (Prawo i Sprawiedliwość, Porozumienie i Solidarna Polska) może liczyć na 28 proc. głosów. W porównaniu do poprzedniego sondażu to spadek o 12 punktów procentowych. Ten spory spadek sprawił, że do sprawy odnosili się politycy wszystkich partii, głos zabrał nawet prezes PiS.

Były rzecznik PiS, później wykluczony z partii po tzw. aferze madryckiej, Adam Hofman na antenie Radia ZET stwierdził, że sam sondaż był robiony metodą "push polling", czyli najpierw pytano respondentów o ich ocenę sprawy nagród dla ministrów, a dopiero później o preferencje wyborcze. - Aczkolwiek ja bym go nie bagatelizował, inaczej rozpatrywał, z kilkoma innymi zdarzeniami - mówił.

"Klimat przypomina ten w 2007 roku"

Według Hofmana warto przyjrzeć się też sprawie jachtu i akcji Polska100 z Mateuszem Kusznierewiczem w roli głównej, która też kiepsko działa na wizerunek partii rządzącej. - Zmienia się trend. Ta metoda rządzenia, która trochę zaczyna przypominać końcówkę 2007 r., czyli świetna gospodarka, a PiS przegrywa wybory, może doprowadzić do złych zdarzeń - stwierdził.

Były polityk Prawa i Sprawiedliwości ocenił też, że zaczynają być widoczne silne walki między różnymi grupami w obozie władzy. - Ta metoda po prostu wydaje mi się, że w pewnym momencie się wyczerpała i zbyt zaczyna przypominać klimat z 2007 roku - powtórzył i dodał, że w obecnej sytuacji ciężko o obiektywny obraz tego, co naprawdę dzieje się w rządzie.

"Premier i obóz gdzieś mają kule u nóg"

Wskazał, że niedawno doszło do zmiany na stanowisku premiera, a lubianą Beatę Szydło zastąpił Mateusz Morawiecki, który miał być remedium na bolączki PiS w polityce międzynarodowej i osobą, która "podbierze" trochę elektoratu centrum, czyli PO i Nowoczesnej. Tymczasem, zamiast tego, premier Morawiecki zajmuje się gaszeniem takich spraw jak spór z Izraelem o nowelizację ustawy o IPN.

- Przez to, co się dzieje, nikt nawet tego przez lornetkę nie widzi, a rząd nie potrafi się tym pochwalić. Więc coś jest na rzeczy, że gdzieś te kule u nogi premier i obóz władzy ma. Gdzie je ma? W tym, co się dzieje pod dywanem, czego nie widać - mówił Hofman.

Więcej o: