Posłowie PO tłumaczą, czemu nie bronili praw kobiet. "Proszę nie traktować sprawy politycznie"

Kiedy posłowie PiS decydowali, że aborcja ze względu na wady płodu jest niezgodna z konstytucją, opozycja nie protestowała. Teraz próbują się tłumaczyć. Przy okazji dostało się kobietom.

W sobotę opisaliśmy ważne głosowanie w sprawie aborcji, które jakiś czas temu przeszło zupełnie niezauważone.

Bez opozycji PiS zdecydował o aborcji

Posłowie z komisji ustawodawczej przyjęli i skierowali do Trybunału Konstytucyjnego stanowisko dotyczące aborcji ze względu na ryzyko poważnych wad płodu. W przyjętym praktycznie bez dyskusji dokumencie czytamy, że taka aborcja ma znamiona selekcji, a przede wszystkim - jest niezgodna z konstytucją. Środowiska prawicowe nazywają ją "aborcją eugeniczną", by wywołać skojarzenia ze zbrodniami na ludziach chorych, dokonywanymi np. przez nazistów.

Jak zwrócił uwagę portal oko.press i jak opisywaliśmy na Gazeta.pl posłów opozycji nie było na sali, kiedy 10 przeciwników aborcji przegłosowało niezwykle istotne z punktu widzenia kobiet stanowisko. Aborcje zwane przez prawicową propagandę "eugenicznymi" to obecnie około 90 proc. dokonywanych Polsce zabiegów przerywania ciąży. Jeśli TK uzna je za niekonstytucyjne, a tego życzą sobie m.in. posłowie PiS, może to otworzyć drogę do zaostrzenia prawa aborcyjnego. W Sejmie jest już nawet projekt grupy obywateli, którzy chcą zaostrzenia przepisów. Już w poniedziałek trafi pod obrady parlamentu

Nie jest tajemnicą, że PiS chce zlikwidować możliwość usuwania ciąży w przypadku ryzyka dużych wad płodu lub nieuleczalnej ciężkiej choroby dziecka. A opozycja? Po raz kolejny opuściła ważne głosowanie. Wcześniej - w styczniu tego roku - projekt liberalizujący przepisy dotyczące aborcji przepadł. 28 posłów PO i Nowoczesnej nie zagłosowało nad projektem, choć jeszcze kilkanaście minut wcześniej brali udział w głosowaniach >>> 

Obrona przez atak na kobiety

Co opozycja ma teraz na swoją obronę? Na fanpage kobiecego ruchu Dziewuchy Dziewuchom Sieradz do tablicy została wywołana lokalna posłanka PO Agnieszka Hanajczyk. Odpowiedziała ze swojego oficjalnego profilu, że "z powodów na które nie miała wpływu" nie było jej na sali w trakcie głosowania, ale - jak dodała - "matematyka jest w tym wypadku tak oczywista, że obecność wszystkich posłów nie zmieniłyby wyniku głosowania". Apelowała, by "nie traktować sprawy politycznie".

Hanajczyk szybko przeszła do ataku - radziła sprawdzić, jak wcześniej głosowała ws. aborcji i pytała, kto "podpowiedział" kobietom, by po dłuższym czasie od głosowania pytały o tę sprawę. - Na marginesie: niepotrzebnie Państwo robicie "wrzutki", które mają nas zdyskredytować w sytuacji kiedy za chwilę każdy z tych głosów będzie decydował o istotnych zmianach dla kobiet - pisała. I dalej pouczała: "Wiem jak będę głosować ale kiedy patrzę na te komentarze, to pozwolę sobie zasugerować, że wojna wymaga skutecznych strategów, a nie podjazdowej walki na moment przed najważniejszą bitwą".

Inna bardzo ważna debata

Z kolei posłowie PO Arkadiusz Myrcha i Krzysztof Brejza na Twitterze naszej redakcyjnej koleżanki Wiktorii Beczek przekonywali, że w czasie, kiedy komisja zajmowała się aborcją, oni brali udział w debacie na temat warszawskiej reprywatyzacji, zaś wniosek do TK "szybko pod ich chwilową nieobecność przeprocedowano" (rzeczywiście, ze stenogramu wynika, że trwało to mniej więcej kilka minut - red.). 

Nikt nie zaprzeczy, że dzika reprywatyzacja, która miała miejsce od lat - także za rządów PO - to temat ważny. Łatwo natomiast sprawdzić, że w czasie wspomnianej dyskusji PO "zabłysnęła" homofobiczną akcją - pokazywali fotografię, na której widać całujących się mężczyzn. Według słów posła Platformy jednym z nich był minister Maciej Wąsik z PiS. 

Troje wspomnianych posłów to tylko część parlamentarzystów opozycji, którzy powinni brać udział w posiedzeniu komisji ustawodawczej. Oprócz PiS zasiadają w niej:

  • Krzysztof Brejza (PO)
  • Borys Budka (PO)
  • Ewa Drozd (PO)
  • Arkadiusz Myrcha (PO)
  • Bożenna Bukiewicz (PO)
  • Agnieszka Hanajczyk (PO)
  • Danuta Pietraszewska (PO)
  • Marek Rząsa (PO)
  • Mirosław Pampuch (N)
  • Witold Zembaczyński (N)
  • Eugeniusz Kłopotek (PSL-UED)
  • Jacek Protasiewicz (PSL-UED) - jako jedyny zabrał głos >>>
  • Jerzy Jachnik (Kukiz'15)
  • Jerzy Kozłowski (Kukiz'15)
  • Janusz Sanocki (niez.)

Na listę obecności wpisało się tamtego dnia 29 osób, czyli prawie wszyscy członkowie komisji - ustalił portal oko.press. Nad aborcją głosowało już tylko 12 osób.

Zobacz też: Kobiety ruszyły z wieszakami pod siedziby biskupów. Miały dla nich "słowo na niedzielę" >>>

Więcej o: