"Oddajcie kasę", "Wstyd". Billboardy pod siedzibą PiS i na ulicach Warszawy

W środę na ulicach Warszawy pojawił się "Konwój Wstydu". Platforma Obywatelska wypuściła w stolicy mobilne billboardy, które pokazują wysokość nagród ministrów rządu Beaty Szydło, posłowie domagają się także zwrotu premii.

Inauguracja akcji Platformy Obywatelskiej miała miejsce pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, gdzie pojawiły się mobilne billboardy prezentujące wysokość nagród dla ministrów rządu Beaty Szydło, które otrzymali od byłej już premier.

Każdy z byłych lub obecnych ministrów "otrzymał" swój własny billboard. Makieta zawiera jego zdjęcie, kwotę premii, jaką otrzymał, a także grafikę z logo PiS wplecioną w napis "Wstyd" i hasło: "Oddajcie kasę". Przejazd billboardów PO nazwała "Konwojem Wstydu". Podobne mobilne billboardy mają pojawić się w innych miastach Polski.

- Wzywamy do tego, by ministrowie wyjawili, dlaczego, bez uzasadnień, bezprawnie, wypłacili sobie tak horrendalne kwoty nagród, pseudonagród. To żenujący spektakl polityków PiS - mówił poseł PO Krzysztof Brejza, którego interpelacja przyczyniła się do ujawnienia nagród, jakie otrzymali ministrowie rządu Beaty Szydło. Platforma domaga się także zwrócenia premii otrzymanych od byłej premier przez każdego z ministrów.

Jak na razie jasnej deklaracji w sprawie nagród dokonało dwóch z nich: obecny premier Mateusz Morawiecki (jego nagroda za szefowanie w ministerstwach finansów i rozwoju trafiła na cele społeczne) i były szef MSZ Witold Waszczykowski. W rozmowie z serwisem money.pl Waszczykowski stwierdził, że zarobił te pieniądze uczciwie i są one nagrodą za sukcesy polskiej dyplomacji, gdy on ją kierował.

Platforma punktuje PiS

Obecna na konferencji pod siedzibą PiS na ulicy Nowogrodzkiej Izabela Leszczyna przypomniała również, że podobne nagrody wypłacono w styczniu (część z nich już zwrócono zgodnie z zapowiedzią rzecznik rządu) pracownikom Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, choć swoje funkcje w KPRM zaczęli pełnić dopiero pod koniec grudnia, a premier miał zakazać takiej praktyki. W tej sprawie posłowie PO także domagają się wyjaśnień.

Platforma wylicza, że PiS w następujący sposób rozdzielał pieniądze:

  • 1,5 mln zł na nagrody dla ministrów
  • 1,3 mln zł na premie dla członków gabinetów politycznych
  • 2 mln zł na nagrody dla ludzi z Kancelarii Prezydenta
  • 8 mln zł na loty ministrów wojskową CASĄ
  • 94 mln zł na różne formy wsparcia mediów i instytucji powiązanych z działalnością o. Rydzyka
  • 200 mln zł na premie w resortach
  • 1,8 mld zł na "propagandową TVP"

Nagrody dla ministrów Beaty Szydło za 2017 rokNagrody dla ministrów Beaty Szydło za 2017 rok Fot. Gazeta.pl

Odchudzanie rządu

Po tym, jak media nagłośniły sprawę nagród, głos zabrał premier Mateusz Morawiecki, który oprócz zapowiedzi zakończenia takiej praktyki premiowania ministrów, wskazał, że planowane jest zmniejszenie liczby członków rządu. W momencie, gdy ogłosił swoje plany, na na stanowiskach ministerialnych, wiceministerialnych, sekretarzy i podsekretarzy stanu pracowało 126 osób.

W niecały tydzień po tych słowach rozpoczęły się pierwsze dymisje w rządzie, a stanowiska straciło 17 wiceministrów.

Nowy model zarządzania

Oprócz tego szef KPRM Michał Dworczyk zapowiedział, że pojawi się nowy model rządu, który ma być "polityczno-urzędniczy". W praktyce ma oznaczać, że w skład rządu wejdzie 50-60 polityków, a reszta jego członków będzie w służbie cywilnej.

Taka zmiana oznacza, że podsekretarze stanu zaczęliby podlegać ustawie o służbie cywilnej, a co za tym idzie na mocy art. 78 nie mieliby prawa "tworzenia partii politycznych ani uczestniczenia w nich". Członkowie korpusu służby cywilnej nie mogą też publicznie manifestować poglądów politycznych czy też uczestniczyć w strajkach lub akcjach protestacyjnych.

Mateusz Morawiecki odchudza rząd. Ze stanowiskiem pożegnało się 17 wiceministrów

Więcej o: