Waszczykowski chciałby pozbyć się Schetyny z komisji: Przydałoby się, aby była w rękach PiS

Gaszenie pożaru w polityce zagranicznej byłoby o wiele łatwiejsze, gdy komisją spraw zagranicznych w Sejmie kierował ktoś inny, a nie lider opozycji - uważa Witold Waszczykowski.

Były minister spraw zagranicznych, który był gościem RMF FM, przyznał, że nie chce komentować ostatnich wydarzeń związanych z kryzysem polsko-izraelskim i ochłodzeniu relacji z USA. Jak stwierdził: diagnozy zostały już postawione - m.in. przez prezydenta, przez marszałków Sejmu, którzy mówili o tym, że brak pewnej koordynacji, brak korelacji czasowej. No i wybuchły pewne dyskusje, które warto po prostu wygasić.

Jak powiedział, ma stały kontakt z ministrem Jackiem Czaputowiczem, który ma być gościem sejmowej komisji spraw zagranicznych, gdzie ma prezentować expose, i dlatego nie chce publicznie recenzować polityki obecnego rządu.

Niejako przy okazji rozmowy o kryzysie w polskiej dyplomacji, Waszczykowski stwierdził, że Grzegorz Schetyna na stanowisku przewodniczącego komisji, to niefortunne rozwiązanie.

To wyszło z jakiegoś, podobno, parytetu, natomiast uważam, że dzisiaj przydałoby się, aby ta komisja była w rękach Prawa i Sprawiedliwości, aby wsparła rząd, ponieważ ta dyplomacja parlamentarna mogłaby uzupełniać pewne działania dyplomacji rządowej

- powiedział były szef MSZ. Dodał jednak, że w tej chwili nie ma żadnych planów by to zmienić.

Kryzys w relacjach Polski i USA, spór z Izraelem 

Według ustaleń Onetu prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki mogą być "persona non grata" i nie zostaną przyjęci na wizytę w Białym Domu, dopóki w ustawie o IPN nie zostaną wprowadzone zmiany.

W dokumentach, do których dotarli dziennikarze, Amerykanie ostrzegają, że "jeśli polska prokuratura zacznie ścigać na postawie ustawy o IPN jakiegokolwiek obywatela USA, to skutki będą dramatyczne" - dowiadują się nieoficjalnie. Z ich informacji wynika, że padła też groźba finansowa - blokady finansowania wspólnych projektów wojskowych.

Przypomnijmy, że nowelizacja ustawy o IPN zakłada karę do 3 lat więzienia za "publicznie i wbrew faktom" przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne.

Ustawa spotkała się z powszechną krytyką w Izraelu, w USA i na Ukrainie.

Więcej o: