Wiceprezes PiS "skarżył się", że nie dostał żadnej nagrody. W rzeczywistości otrzymał 51 tys.

51 400 zł nagród dostał w zeszłym roku minister i wiceprezes PiS Adam Lipiński. Tymczasem zapytany przez dziennikarzy "skarżył się publicznie", że żadnej nagrody nie otrzymał.

Ostatni tydzień był zdominowany przez informacje o premiach i dodatkach w rządzie. Zaczęło się od informacji o nagrodach dla ministrów, które poznaliśmy jeszcze w pierwszej połowie lutego.

Później oliwy do ognia dolał minister Jarosław Gowin, skarżąc się na zarobki szefów resortów. W rozmowie z Konradem Piaseckim w Radiu ZET stwierdził, że kiedy był w rządzie PO-PSL, pensja nie wystarczała "do pierwszego". Wreszcie w odpowiedzi na interpelację MON ujawniło, że jego pracownicy wydali 15 mln zł z kart kredytowych.

Właśnie o słowa Gowina zapytali dziennikarze w Sejmie sekretarza stanu w KPRM Adama Lipińskiego. - Nigdy nagrody nie dostałem. Chciałem się poskarżyć publicznie, że nikt mi żadnej nagrody nie dał - stwierdził. Jednak jak zauważył poseł Krzysztof Brejza z PO Lipiński dostał nagrodę. Dokładnie 51 400 zł nagród w 2017 roku.

"Albo kłamie, albo nawet nie zauważył, że 'druga pensja' co miesiąc wpływa na konto" - skomentował Brejza.

W podobnym tonie komentował to Tomasz Cimoszewicz z PO. "Adam Lipiński tak walczył o równouprawnienie i prawa kobiet przez ostatnie dwa lata, że dostał 51 tysięcy nagrody od podatników. Efekty jego pracy można było oczywiście obserwować każdego dnia! Najciekawsze, twierdzi że nie dostał żadnej nagrody!" - napisał na Twitterze.

Pytany o sprawę przez "Super Express" Lipiński nie potrafił sobie od razu przypomnieć, czy otrzymywał nagrody, czy nie. - Jakieś pieniądze chyba dostałem, ale muszę sprawdzić, jaka to była formuła. Jeżeli się pomyliłem, to przeproszę - stwierdził.

Lipiński od początku rządów PiS jest sekretarzem stanu w KPRM. W 2016 roku został pełnomocnikiem rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i ds. równego traktowania.

Więcej o: