Amerykanie zgłaszali zastrzeżenia do ustawy o IPN. Notatka MSZ nie trafiła na czas do rządzących

Polskie władze były wielokrotnie ostrzegane przez zagranicznych partnerów ws. nowelizacji ustawy o IPN - wynika z dokumentów, do których dotarł Onet. Rządzący twierdzili wcześniej, że nie otrzymywali sygnałów w tej sprawie.

Dziennikarz Onetu opisuje, że 19 stycznia doszło do spotkania przedstawicieli polskiego MSZ z amerykańskimi dyplomatami. Podczas niego padły jasne komunikaty ze strony Amerykanów, dotyczące ewentualnych konsekwencji przyjęcia znowelizowanej ustawy o IPN, od której zaczął się polsko-izraelski spór. Rozmawiano także o ustawie reprywatyzacyjnej.

Z tego spotkania z Thomasem K. Yazdgerdim, odpowiedzialnym za sprawy Holocaustu w amerykańskim Departamencie Stanu, powstała notatka, sporządzona przez Macieja Pisarskiego, pełnomocnika ministra do spraw kontaktów z diasporą żydowską.

Fatalna komunikacja

Onet dotarł do zapisów tej notatki z 22 stycznia: "TKY (Thomas K. Yazdgerdi - red) powtórzył znane i wielokrotnie sygnalizowane stanowisko, że w przypadku uchwalenia zmian w ustawie o IPN, jak również w przypadku oskarżenia J.T. Grossa Dep. Stanu będzie zmuszony do wyrażenia krytycznego stanowiska". Pismo zostało skierowane m.in. do szefa MSZ Jacka Czaputowicza, wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, ministra w Kancelarii Prezydenta Wojciecha Kolarskiego czy wiceministra Jana Dziedziczaka.

Mimo tego, że notatka powstała 22 stycznia, do najważniejszych osób w państwie dotarła dopiero po 26 stycznia, czyli po dniu, w którym przegłosowano ustawę o IPN. Potwierdził to w rozmowie z Onetem wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Do Ministerstwa Sprawiedliwości notatka wpłynęła 30 stycznia (tak wynika z pieczątki z datą wpływu). Co więcej, do resortu trafiła "okrojona" wersja notatki, ponieważ zawierała informacje tylko i wyłącznie o rozmowach na temat ustawy reprywatyzacyjnej.

Wcześniej rządzący, m.in. wiceminister Jaki, utrzymywali, że nie byli ostrzegani przez zagranicznych partnerów. Swoje zdziwienie wyraził też prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy", mówiąc, że "był zaskoczony reakcją Izraela".

Wizyta polskiej delegacji w Izraelu

W czwartek 1 marca, czyli w dniu, kiedy w życie wchodziła znowelizowana ustawa o IPN, rządowy zespół ds. relacji polsko-izraelskich odbył rozmowy ze swoim odpowiednikiem. Spotkanie w izraelskim MSZ w Jerozolimie trwało ponad 4 godziny.

Członek polskiej delegacji Bronisław Wildstein ocenił, że rozmowy przebiegły w dobrej atmosferze. Dodał, że pokazuje to, rzeczywistą możliwość porozumienia. Przyznał, że strona izraelska pytała, dlaczego teraz wprowadzana jest taka ustawa. Jak wyjaśnił członek rządowego zespołu, w ostatnim czasie oskarżenia Polski o uczestnictwo w Holocauście coraz bardziej narastają, a narodowość "nazistów" się rozpływa.

Kierujący izraelskim zespołem dyrektor generalny izraelskiego MSZ Yuval Rotem mówił, że zmiany w polskim prawie dotyczące Holokaustu wywołały niepokój w Izraelu i wśród Izraelczyków na całym świecie. - Musimy upewnić się, że prawda historyczna jest chroniona oraz nie ucierpi swoboda badań i wypowiedzi. Mam nadzieję, że dialog między Izraelem a Polską będzie otwarty, przyjazny i szczery - taki jaki powinien być między przyjaciółmi i sojusznikami - mówił przewodniczący izraelskiego zespołu.

Ustawa o IPN

Znowelizowana ustawa o IPN została skierowana przez prezydenta Andrzeja Dudę do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Nowelizacja wprowadza między innymi przepisy, zgodnie z którymi każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do 3 lat.