Media w Izraelu: Polski rząd zamraża ustawę o IPN. Ma przyjechać delegacja z Warszawy

Polskie władze wstrzymują wdrażanie ustawy o IPN - podaje dziennik Haaretz powołując się na izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych.
Do Izraela niedługo ma pojechać polska delegacja. Polski rząd mówi, że jest to "wysoce prawdopodobne".

"Polski rząd odracza implementację kontrowersyjnego prawa na temat Holokaustu. Na prośbę Izraela, rząd w Warszawie postanowił nie wprowadzać prawa, mimo że przeszło ono przez polski parlament i zostało autoryzowano przez prezydenta” - czytamy w dzienniku Haaretz. Gazeta powołuje się na słowa izraelskiego ministra spraw zagranicznych. Nie zaprzecza tym informacjom Joanna Kopcińska, rzeczniczka rządu. -  Wysoce prawdopodobne jest, że do spotkania strony polskiej i izraelskiego dojdzie - stwierdziła na antenie TVN 24.

Czytaj też: "To konflikt Polski z całym narodem żydowskim". Dziennikarz Bergman uderza w Morawieckiego

Według dziennika, w najbliższych dniach do Izraela ma dotrzeć delegacja z Polski, która z przedstawicielami tamtejszych władz spróbuje zażegnać konflikt dyplomatyczny i osiągnąć kompromis. Na razie nie ma oficjalnego stanowiska rządu w tej sprawie.

Jak informuje Polskie Radio, powołując się na anonimowego przedstawiciela izraelskiego rządu, w najbliższych dniach zespół roboczy do spraw kontaktów polsko-izraelskich otrzyma zaproszenie na pierwsze spotkanie z izraelskim zespołem w Jerozolimie.

"Otrzymałem wiele niesamowicie pozytywnych telefonów tego wieczoru, w tym nawet z  Izraela, dotyczących zamrożenia ustawy o IPN oraz spotkania z polską delegacją" - napisał na swoim Twitterze Johnny Daniels z fundacji From The Depths. "Jest to silny znak dobrej woli i intencji, aby poprawić sytuację i mieć prawdziwy dialog" - dodał.

"Zabawne, że nikt nawet nie zauważył, iż w Polsce zdetronizowano właśnie prezydenta. Bo skoro podpisana przez niego ustawa może nie obiwiązywać, to znaczy, że nawet jego podpis, jedyne, co w prezydenturze A.Dudy funkcjonuje, też nie ma już żadnego znaczenia." - napisał z kolei Tomasz Lis.

"PIS to z pewnością partia przełomowa. Rząd po raz pierwszy w polskiej historii, nie opublikował wyroku TK, a sejm po raz pierwszy w polskiej historii uchwalił ustawę, która choć wejdzie w życie, to nie wejdzie w życie." - skomentował Jan Kunert z Polsat News.

Rzecznik ministerstwa sprawiedliwości, Sebastian Kaleta, stwierdza z kolei, że izraelskie media "nadinterpretowują fakty . "Naprawdę zaskakujące wzmożenie. Media w Izraelu nadinterpretowują fakty. Zabawne, że przyjęcie do wiadomości, że ustawa nie dotyczy tego przed czym protestowali, nazywają dziś "zamrożeniem" - napisał rzecznik MS i stwierdził, że "nie można zamrozić ustawy".

Ustawa jest, ale nie będzie działała

We wtorek Bartosz Cichocki w programie "Fakty po Faktach" przyznał, że na razie prokuratura nie będzie stawiała zarzutów w związku z ustawą o IPN. - MSZ i przewodniczący zespołu do spraw dialogu prawno-historycznego z Izraelem. - Nie będą z zakresu tej ustawy, do momentu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, stawiane zarzuty prokuratorskie - powiedział Cichocki. Wcześniej mówił o tym Karczewski. Marszałek Senatu powiedział, że że ustawa przez jakiś czas "nie będzie działać".

Również minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz mówił w TVP Info, że pomiędzy wejściem w życie nowelizacji a orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego nie dojdzie do tego, że strona Polska będzie ścigać świadków Holokaustu czy autorów publikacji naukowych na ten temat.

Zbigniew Ziobro spotkał się z izraelską ambasador 

Jak ustaliło Polskie Radio w ostatnich dniach doszło do spotkania izraelskiej ambasador w Polsce Anny Azari z polskim ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Według relacji strony izraelskiej, minister sprawiedliwości i prokurator generalny miał poinformować, że nowelizacja ustawy będzie dotyczyła nie tylko artystów i naukowców, ale również ocalałych z Holocaustu i dziennikarzy. Strona izraelska poinformowała, że uznaje słowa ministra Zbigniewa Ziobry za wiążące.