Brytyjski dziennik o chciwych polskich kolaborantach i słowach Morawieckiego z Monachium

Słowa polskiego premiera o żydowskich sprawcach były haniebne. Bo zlikwidowały różnicę między ludźmi, którzy walcząc o życie wybierali między złem a złem, a tymi, którzy współpracowali z Niemcami napędzani mieszanką chciwości, żądzy krwi i antysemityzmu - ocenia brytyjski "The Guardian"

W ostatni weekend polski premier odpowiadał podczas konferencji w Monachium na pytanie dziennikarza o kary, jakie według znowelizowanej ustawy o IPN miałyby spotkać osoby mówiące np. o przypadkach wydawania Żydów w ręce Niemców. 

Mateusz Morawiecki stwierdził wówczas, że "oczywiście nie będzie to karane, jeżeli ktoś powie, że byli polscy sprawcy, tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy, ukraińscy sprawcy, nie tylko niemieccy". Stwierdzenie "Jewish perpetrators" wywołało oburzenie władz Izraela. Morawiecki rozmawiał o nich z premierem Benjaminem Netanjahu, potępił je prezydent Izraela i organizacje żydowskie na świecie. Wypowiedź zauważyły wszystkie opiniotwórcze media na świecie. We wtorek redakcyjny komentarz zatytułowany "Polska nie może uciec od winy" zamieścił brytyjski "The Guardian".    

ZOBACZ TEŻ: Rząd próbuje ratować sytuację. "Intencją premiera nie było negowanie Holokaustu"

Morawiecki użył spychacza

"Kiedy znajdziesz się w dziurze, nie używaj spychacza" to użyteczna maksyma w dyplomacji - pisze na wstępie redakcja - dodając, że premier Polski zdecydowanie nie jest człowiekiem, który za nią podąża. 

"Wydaje się, że każdy problem można rozwiązać za pomocą wystarczająco potężnego spychacza. Jego partia Prawo i Sprawiedliwość uchwaliła już ustawę, która nakazuje karać osoby, sugerujące że "naród polski" był w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za zabójstwo sześciu milionów Żydów - czytamy w tekście. 

Guardian przypomina sytuację z Monachium i ocenia, że odpowiedź na pytanie dziennikarza była haniebna. Bo wymazuje:

"moralnie istotną różnicę między tymi nielicznymi Żydami, którzy współpracowali z Niemcami, ponieważ musieli wybierać między złem a złem, a wieloma Polakami, Ukraińcami, Litwinami i innymi Europejczykami ze wschodu, którzy swobodnie kolaborowali, napędzani mieszanką chciwości, żądzy krwi i antysemityzmu".

"Tylko Polska reaguje tak newralgicznie"

Dalej, jak przekonuje dziennik, na obronę Morawieckiego można powiedzieć, że Polska nie była jedynym krajem, w którym Żydzi byli prześladowani przez swoich sąsiadów. Blisko trzy miliony Żydów zginęło tam, gdzie mieszkali czyli w krajach bałtyckich, na Białorusi czy Ukrainie.

Żaden z tych krajów nie rozliczył się właściwie ze swoją przeszłością, ale tylko Polska tak newralgicznie reaguje na przypominanie udziału jej obywateli w horrorze - czytamy

I przypomina, że to po części reakcja na godną podziwu pracę, jaką wykonało kilku polskich historyków w wykopywaniu własnej przeszłości i odkrywaniu, gdzie zostały pochowane ciała. Jak przypomina "Guardian" opublikowano szczegółowe analizy dotyczące mordu w Jedwabnem czy powojennego pogromu kieleckiego. Przytacza też tezę historyka Jan Grabowskiego, który twierdzi, że Polacy byli odpowiedzialni za śmierć co najmniej 200 tysięcy Żydów, których wydali w ręce Niemców.

To nie jest argument za wyjątkową deprawacją Polaków. Nie zwalnia to również Niemców z ich straszliwej odpowiedzialności. Ale Niemcy stanęli twarzą w twarz z tym, co zrobili - przypomina brytyjski dziennik

Dodając, że "w mrokach Hokolaustu skrywa się nie tożsamość ofiar, ale ich morderców". 

"Mając to wszystko na uwadze, ostatnie uwagi pana Morawieckiego sugerują, że są zarówno narody i ludzie, którzy nie mogą zmierzyć się z rzeczywistością za to ukrywają się w fantastycznym świecie, w którym nie zrobili nic złego" - kończy swój komentarz Guardian.

ZOBACZ TEŻ: Yad Vashem odpowiada na słowa Morawieckiego o "żydowskich sprawcach". Zdecydowanie