Poseł powtarzał plotkę, że dziennikarz jest wnukiem UB-ka. Później żalił się na "hejterstwo"

Poseł Tomasz Jaskóła twierdził na Twitterze, że Bartosz Węglarczyk jest wnukiem Józefa Światły. "Chamskie i bezczelne kłamstwo" - odpowiedział dziennikarz.

Po złotych skoku Kamila Stocha gratulacje składała m.in. Kancelaria Prezydenta. We wpisie na Twitterze przypomniano o pierwszym złotym medalu Zimowych Igrzysk Olimpijskich dla Polski, który w 1972 roku zdobył Wojciech Fortuna, również skoczek narciarski.

Dziennikarz Bartosz Węglarczyk zażartował, że "jak Fortuna skakał, to nie było przecież Polski". To nawiązanie do słów premiera Mateusza Morawieckiego, który przekonywał, że w 1968 roku, gdy trwała antysemicka czystka w instytucjach państwowych, Polska nie istniała. "Był reżim komunistyczny, który tak naprawdę paskudnie traktował Żydów. To wszystko to karygodny i błędny atak na dobre imię Polski" - stwierdził Morawiecki.

Plotka o dziadku dziennikarza

"Po prostu państwo nie miało suwerenności, kto jak kto, ale wnuk Światły winien to wiedzieć" - odpisał poseł Kukiz'15 Tomasz Jaskóła. Parlamentarzyście chodził o Józefa Światło, wysokiego funkcjonariusza PRL-owskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, odpowiedzialny za liczne represje i aresztowania, pozostający w stałym kontakcie z wicepremierem ZSRR Ławrientijem Berią.

Plotkę o rzekomym pokrewieństwie rozpowszechnił w książce "Czerwone dynastie" publicysta "Radia Maryja" Jerzy Robert Nowak. Węglarczyk już wiele lat temu zaprzeczał tym doniesieniom i wyjaśniał, że jeden z jego dziadków został pochowany na Śląsku, a drugi w Warszawie. Światło zaś w 1953 roku uciekł do Stanów Zjednoczonych i tam zmarł ponad 40 lat później.

"K***a, nie kłam pan"

Węglarczyk w odpowiedzi przytoczył - jak twierdzi - cytat z samego posła: "K***a, nie kłam pan". "Jest pan, panie pośle, bezczelnym kłamcą. W poniedziałek napiszę do pana szefów informując ich o tym, że jest pan zwykłym, małym kłamcą" - pisał dalej dziennikarz. Gdy Jaskóła nie przepraszał, Węglarczyk dodał, że ten jest "tchórzem, który zamiast przeprosić, wycofuje się bezczelnie".

Jaskóła brnął jednak i przekonywał, że należy skupić się na kwestii suwerenności, a pomówienie Węglarczyka "nie jest sednem sprawy". Dziennikarz przekonywał jednak, że wpis nie był manipulacją, lecz żartem, który nikogo nie obraża. "Pana wpis o mnie był chamskim i bezczelnym kłamstwem. Nie nadaje się pan na żadne stanowisko publiczne, skoro nie widzi pan różnicy. Strach, że odpowiada pan za nasze pieniądze" - pisał.

Ostatecznie poseł przeprosił: "Przepraszam. Czytałem że jest pan wnukiem Światły. Jeśli nie przepraszam. Sednem sprawy jest suwerenność i powinien pan to zrozumieć".

To jednak nie zamknęło sprawy. Poseł zaczął obrażać tych, którzy stanęli po stronie dziennikarza. "Wiarygodność dziennikarza oceniającego polityka po tweetcie jest żadna. Przecież to groteska. Weźcie się do przekazywanie informacji. RZETELNIE" - pisał do Kamila Dziubki z Onetu, a do Marka Twaroga z "Dziennika Zachodniego": "Dureń to ten, kto podsumuję parę lat pracy w kilka minut". W dalszej wymianie komentarzy z Węglarczykiem ubolewał, że "załapał się na hejterstwo".

Prezydent Andrzej Duda podjął decyzję ws. ustawy o IPN. Podpisze i wyśle do TK