Tajemnica "francuskiego Escobara". Człowiek znikąd wodził za nos polskie państwo i zbrojeniówkę?

Pierre D., który nawiązał współpracę z Bumarem, największą polską firmą zbrojeniową, był przestępcą? Jest oskarżony o kontakty z mafią - ujawniło międzynarodowe śledztwo dziennikarskie. W Polsce nie spadł mu włos z głowy.

W śledztwie dotyczącym współpracownika Bumaru brali udział, oprócz zagranicznych dziennikarzy z Organized Crime and Corruption Reporting Project, także Polacy - Endy Gęsina-Torres z "Superwizjera" i Wojciech Cieśla z "Newsweeka". O Pierre D. dziennikarze mówią "człowiek znikąd", "Dyzma" (Nikodem Dyzma to bohater książki, który podawał się za człowieka z elit - red.). On sam mówi o sobie:

Jestem przedstawiany jak Pablo Escobar, ale jestem nikim.

Tymczasem z materiału, nad którym dziennikarze pracowali wiele miesięcy, dowiadujemy się o poważnych podejrzeniach dotyczących przybysza z Francji, który miał polskie korzenie.

Podejrzany współpracownik Bumaru

Mężczyzna ten był w kręgu zainteresowania służb, w tym FBI i Europolu. Jest podejrzewany o szereg przestępstw: pranie brudnych pieniędzy marsylskiej mafii, stworzenie międzynarodowej karuzeli VAT, wymuszenia i groźby - ustalili dziennikarze. Został zatrzymany w 2016 roku w luksusowej willi na Ibizie. Aresztowano też kilku byłych agentów BOR, którzy byli ochroniarzami D. Dziennikarze ustalili też, że D. miał w Polsce ważnego wspólnika - Krzysztofa W., byłego wiceministra obrony narodowej. 

Przeszłością Pierre D. żywo interesowali się m.in. francuscy dziennikarze. Jak mówi w materiale "Superwizjera" dziennikarz śledczy "Le Monde" Joan Tilouin: 

W młodości Pierre D. był drobnym oszustem w bogatej dzielnicy Paryża. (...) Wyjeżdżał na wakacje na Lazurowe Wybrzeże, do Saint Tropez, w Paryżu zajmował się drobnymi oszustwami, machlojkami. (...) Kłamał, zmyślał, był żądny pieniędzy, władzy.

Jak Pierre D. trafił do Polski? Z ustaleń dziennikarskiego śledztwa wynika, że kiedy nie szło mu w interesach, poprosił ojca o kontakt w Polsce (był synem imigrantów z Polski).

Ówczesne kierownictwo Bumaru dziś twierdzi, że D. nie budził ich zaufania. O szczegółach współpracy nie chcą mówić. Były wiceminister z kolei zapewnia, że żadnego kontraktu nie sfinalizowano. 

Daniel Montero, reporter śledczy portalu El Espanol ujawnia jedną z hipotez hiszpańskich śledczych, którzy również zajmowali się interesami Pierre D. Według niej D. "wykorzystywał Bumar, by zdobywać towar i pośredniczyć potem w jego sprzedaży do krajów objętych sankcjami".

Niedawno D. wyszedł z aresztu i zaprzecza zarzutom o działalność przestępczą. 

Więcej o: