Nowe zasady korzystania z samolotów przez polityków. "Mogą powodować nadużycia"

Jacek Gądek
Szef MON Mariusz Błaszczak wydał decyzję, jak m.in. ministrowie mogą korzystać z samolotów wojskowych. Przy "pilnej potrzebie wynikającej z konieczności zabezpieczenia istotnego interesu państwa" nie podano, z jakim wyprzedzeniem VIP ma złożyć zamówienie na lot. Gen. Jan Rajchel ostrzega, że może to powodować nadużycia.

Decyzję szefa MON "w sprawie trybu wykorzystania wojskowych transportowych statków powietrznych przez dysponentów limitu nalotu" sprzed kilku dni znosi poprzednią, która obowiązywała cztery lata.

O przewozach VIP-ów mówią dwa dokumenty. Pierwszy: instrukcja dot. lotów HEAD z udziałem czterech najważniejszych osób w państwie - ta póki co ugrzęzła, choć miała być gotowa do końca minionego roku. Druga: decyzja, którą tu opisujemy, dotyczy przewożenia urzędników z wyłączeniem prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu.

Nowe terminy i dysponenci

Co teraz się zmienia w tej drugiej instrukcji? Dysponentami limitu nalotu, czyli po prostu mogą korzystać z samolotów wojskowych, są jak dotychczas: szefostwo MON, najwyżsi dowódcy wojskowi (tu dokooptowano dowódcę Wojsk Obrony Terytorialnej). A spoza MON także: Kancelaria Prezydenta, Kancelarie Sejmu i Senatu, a także kancelaria premiera.

Zmieniają się z kolei terminy, w których wojsko ma zapewnić lot. Standardowo ma otrzymać zamówienie krajowego lotu na 2 dni przed - a nie 3 jak dotychczas. Skrócił się też czas na zapewnienie lotu zagranicznego: z 15 do 5 dni (a jeśli na pokładzie mają być materiały niebezpieczne, to z 30 do 20 dni).

- Skrócenie czasu składania zamówienia na loty krajowe i międzynarodowych wynika prawdopodobnie z urealnienia rzeczywistych potrzeb i aktualnych możliwości lotnictwa transportowego. Nie stoi w sprzeczności z krajowymi i międzynarodowymi regulacjami prawnymi oraz rozwiązaniami stosowanymi w innych państwach członkowskich NATO - ocenia gen. bryg. rez. Jan Rajchel z Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.

16 godzin na przygotowanie lotu

Dodatkowo przy lotach krajowych czas można skrócić do 16 godzin w „uzasadnionych przypadkach związanych z obronnością kraju”.

Mankamentem decyzji jest niedoprecyzowanie minimalnego czasu postawienia zadań konkretnej załodze. W przypadku szczególnie tych minimalnych wartości może mieć istotne znaczenie

- podkreśla gen. Rajchel. Słowem: jak szybko o locie mają się dowiedzieć sami piloci.

Z kolei w przypadku „pilnej potrzeby wynikającej z konieczności zabezpieczenia istotnego interesu państwa polskiego” owe 16 godz. nie obowiązuje, a termin może być krótszy - tak w lotach krajowych jak i międzynarodowych.

I właśnie ten zapis budzi największe wątpliwości. Dlaczego? Bo nie precyzuje minimalnego czasu od wysłania zamówienia do realizacji lotu.

Nie wskazuje też sposobu realizacji tego rodzaju misji. Czy będą np. utrzymywane załogi w dyżurach na lotnisku czy telefonicznym, itp. Taki nieprecyzyjny zapis jest pewnym zagrożeniem i wymaga doprecyzowania w dokumentach wykonawczych na szczeblu Inspektoratu Sił Powietrznych. Z kolei ostatni punkt tego paragrafu mówi o „pilnej potrzebie wynikającej z konieczności zabezpieczenia istotnego interesu państwa polskiego”. Jest to zapis wysoce nieprecyzyjny, niemający jednoznacznej interpretacji, co może powodować jego nadużywanie

- podkreśla w rozmowie z Gazeta.pl gen. Rajchel.

"PO ma krew 96 ludzi na rękach". Ostra kłótnia w Sejmie. Wszystko z powodu pytania o podróże VIP-ów