Nowa rzeczniczka Orlenu grozi pozwami za "podważanie jej kompetencji". Później prosi o szansę

Ewa Bugała zapowiedziała na Twitterze, że "podważanie jej kompetencji i wizerunku" spotka się z reakcją prawników PKN Orlen. Po fali krytyki, jaka na nią spłynęła, była pracowniczka TVP wycofała się z gróźb.

Ewa Bugała, do niedawna związana z Telewizją Polską, została rzeczniczką i dyrektorką biura prasowego PKN Orlen. Bugale ogólnopolską rozpoznawalność przyniosły materiały dla "Wiadomości" TVP, w których regularnie wychwalała rząd, a krytykowała opozycję. Dlatego też transfer do Spółki Skarbu Państwa wzbudził kontrowersje nawet na prawicy. Nowa rzeczniczka Orlenu zareagowała nerwowo.

"W związku z falą nieprawdziwych informacji na mój temat kieruję do mojego biogramu na oficjalnej stronie PKN Orlen. Działania mające na celu podważenie moich kompetencji i wizerunku spotkają się z odpowiednią reakcją naszych prawników" - napisała Bugała na Twitterze.

"Czekam na pozew!"

Na reakcje nie trzeba było długo czekać. "Hej, prawnicy PKN Orlen! Panią Ewę Bugałę uważam za dość mierną propagandzistkę z kompetencjami niewystarczającymi na stołek, który objęła. Czekam na pozew!" - prowokowała blogerka Kataryna.

"Ewa Bugała w swoich prywatnych sprawach będzie się procesować za pieniądze podatników. Na krytyków naśle prawników Orlenu. Pani Ewo Bugało czekam na pozew. Sądzę że jest Pani niekompetentną propagandystką, a poniższy tweet dowodzi, że także beznadziejną PR-ówką" - dodawała Eliza Michalik z Superstacji.

"Po dzisiejszej 'PR-owskiej ofensywie medialnej' PKN Orlen nie mógłbym spojrzeć na siebie w lustro gdybym na stacji tego koncernu wydał chociaż jedną złotówkę - wiedząc, że choćby jakaś mikra jej część może pójść na finansowanie prawników Pani Bugały" - zadeklarował Krzysztof Luft, były dziennikarz, rzecznik rządu i członek KRRiT.

"Czy ja dobrze rozumiem, że osoba odpowiedzialna za wizerunek giganta nie może sobie poradzić z własnym?" - zapytał rysownik znany jako Andrzej Rysuje.

"Mógł zabrzmieć zbyt mocno"

Niecałe trzy godziny później Bugała zorientowała się, że komunikat o prawnikach był mocno przesadzony i - jako rzeczniczka spółki - ma inne zadania. Przyznała, że jej wpis "mógł zabrzmieć zbyt mocno", ale chodziło jej zdaniem o "groźby i oszczerstwa" pod jej adresem. "Kompetencje natomiast potwierdzi moja praca. Proszę zatem Państwa o szansę i czas, żebym mogła się na niej skupić" - napisała. 

Komisja zajęła się TVP Info, ale z takim podejściem posłów już można przewidzieć rezultat obrad

Więcej o: