Szef MSZ zaprosił Timmermansa do Warszawy. "Chcę, by spotkał się z prezes Przyłębską"

Szef polskiego MSZ spotkał się w Brukseli z wiceprzewodniczącym KE. Jacek Czaputowicz powiedział dziennikarzom, że zaprosił Fransa Timmermansa do złożenia wizyty w Warszawie. Zaproponował nawet spotkanie z prezes TK Julią Przyłębską.

Minister spraw zagranicznych relacjonował, że w trakcie rozmów z wiceszefem KE podsumowano wczorajsze 4-godzinnego spotkanie z udziałem polskich ekspertów oraz ekspertów wyznaczonych przez Komisję Europejską.

- Przedstawiliśmy główne założenia naszego programu reformy systemu sądownictwa w Polsce i pokazaliśmy zgodność z zasadami obowiązującym w Unii Europejskiej - mówił Jacek Czaputowicz.

Podkreślił, że dialog z Komisją Europejską trwa, a jej wiceprzewodniczący otrzymał zaproszenie do Polski.

Chciałbym, żeby się spotkał ze mną, ale także z prezes Trybunału Konstytucyjnego i innym osobami, po to, żeby dalej wyjaśniać pewne elementy naszego systemu reformy sądownictwa

- tłumaczył Czaputowicz. - Temperatura sporu jest obniżona - zapewniał dziennikarzy szef polskiej dyplomacji.

Dopytywany o ewentualne ustępstwa ze strony Polski, odpowiedział, że niektóre z rekomendowanych zmian zostały już uwzględnione w prezydenckich ustawach o KRS i Sądzie Najwyższym.

Po spotkaniu Timmermans powiedział z kolei, że ma nadzieję, iż w najbliższych tygodniach dojdzie do kompromisu w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Wiceszef Komisji Europejskiej dodał, że w marcu może złożyć wizytę w Warszawie, zgodnie z propozycją szefa MSZ.

Drugie spotkanie Czaputowicz-Timmermans

Czwartkowe rozmowy w Brukseli z udziałem szefa polskiego MSZ oraz wiceszefa Komisji Europejski to drugie już osobiste spotkanie obu polityków.

Pierwsze miało miejsce również w Brukseli pod koniec stycznia. - Osiągnęliśmy tutaj wiele zbieżnych punktów i zgodziliśmy się w wielu miejscach - mówił wówczas Jacek Czaputowicz.

Artykuł 7. Co dalej?

Przypomnijmy, w grudniu ubiegłego roku Komisja Europejska wszczęła wobec Polski procedurę zawartą w artykule 7 unijnego traktatu. Na końcu tej procedury państwa członkowskie stwierdzają, że w danym kraju pojawiło się "wyraźne ryzyko poważnego naruszenia wartości".

KE na razie tylko rozpoczęła całą procedurę. Teraz sprawą zajmie się Rada UE ds. ogólnych, czyli ministrowie ds. europejskich. Mają oni obowiązek wysłuchania racji Warszawy, mogą też wydać wobec niej odpowiednie zalecenia.

Dopiero na końcu tej drogi może dojść do głosowania ws. Polski. By stwierdzić wspomniane "wyraźne ryzyko" w naszym kraju potrzebna będzie zgoda co najmniej 22 ministrów (czyli 22 państw UE) oraz zgoda Parlamentu Europejskiego.

Widmo unijnych sankcji nad Polską. Oto słynna 'opcja atomowa'

Więcej o: