Rząd próbuje gasić pożar wokół ustawy o IPN. Zaprosił dziennikarzy do muzeum

Premier Mateusz Morawiecki zaprosił korespondentów mediów zagranicznych do muzeum im. Rodziny Ulmów w Markowej - dowiedział się portal wPolityce.pl. Wizyta odbędzie się jutro. To reakcja na kryzys w relacjach Polska-Izrael w związku z ustawą o IPN.

W programie wizyty premiera Mateusza Morawieckiego i dziennikarzy zwiedzanie muzeum, a także rozmowa o stosunkach polsko-żydowskich, zarówno w czasie II wojny światowej, jak i obecnie.

Jak podaje portal Wpolityce.pl, w trakcie spotkania w Markowej premier Mateusz Morawiecki przedstawi intencje państwa polskiego w związku z nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Odniesie się również do kryzysu w relacjach polsko-izraelskich, który wybuchł po bardzo ostrym wystąpieniu ambasador Izraela Anny Azarii w Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Premierowi mają towarzyszyć przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, w tym wiceprezes Mateusz Szpytma - bliski krewny rodziny Ulmów.

W 1944 r. niemieccy żandarmi zamordowali Wiktorię i Józefa Ulmów, a także szóstkę ich dzieci za ukrywanie dwóch żydowskich rodzin. Muzeum upamiętniające Polaków ratujących Żydów zostało otwarte w marcu 2016 r. Mieści się w Markowej na Podkarpaciu.

Ustawa o IPN. Założenia

Ustawa stanowi, że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Autorzy ustawy oraz Instytut Pamięci Narodowej podkreślają, że nowelizacja nie ogranicza badań naukowych i wolności słowa, a jedynie walczy z celowym zakłamywaniem historii, bezczeszczeniem pamięci o ofiarach i hańbieniem żyjących więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych.

W piątek u ubiegłym tygodniu nowelizację przyjął Sejm, dziś w nocy - Senat. Teraz trafi do prezydenta.

Więcej o: