Prawica oskarża ratusz ws. pikiety narodowców. Broni Bosak. "Nie manipulujcie tak chamsko!"

Narodowcy odwołali swoją pikietę przed ambasadą Izraela. Stało się to po tym, jak wojewoda zamknął ulice wokół placówki. Prawica twierdzi, że na demonstrację "zezwoliła" Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ale to nieprawda.

Wojewoda mazowiecki zdecydował w środę o zakazie poruszania się w rejonie ambasady Izraela w Warszawie co najmniej do 5 lutego.  Jego zarządzenie to odpowiedź na planowaną pikietę narodowców przed izraelską placówką, którą w rezultacie odwołano.

- Prezydent Warszawy powinna odmówić tego zgromadzenia ze względu na aspekt zapewnienia bezpieczeństwa - przekonywał wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera (czyli przedstawiciel rządu w terenie).

Prawica: Nikczemna zemsta HGW

W ślad za nim część polityków i dziennikarzy z prawej strony oskarżyła Hannę Gronkiewicz-Waltz, że ta - ich zdaniem - "zezwoliła" na kontrowersyjne zgromadzenie.

HGW w zemście na PiS dała przyzwolenie na ryzyko antypolskiej prowokacji w czasie dzisiejszej pikiety. Władze państwa, w aktualnym interesie Polski, uniemożliwiły HGW tę nikczemną zemstę

- napisała na Twitterze Krystyna Pawłowicz. Wtóruje jej Tomasz Sakiewicz z "Gazety Polskiej".

Wydanie zgody na manifestację narodowców pod ambasadą Izraela przez Gronkiewicz-Waltz było świadomym ryzykiem prowokacji w momencie gdy negocjowane jest rozmieszczenie i finansowanie baz amerykańskich w Polsce. Czyżby Berlin grał aż tak ostro?

- zastanawia się redaktor naczelny tygodnika "GP".

Warszawa się broni: Gmina nie wydaje zezwoleń

Stołeczny ratusz odpowiada, że sformułowanie "prezydent Warszawy wydała zgodę na zgromadzenie" jest niezgodne z prawdą, bo władze gminy nigdy nie wydają żadnych tego typu zezwoleń. - Organ gminy tylko rejestruje zgromadzenia - tłumaczyła Ewa Gawor, dyrektor biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego.

Do pojawiających się w sieci zarzutów odniosła się na Twitterze również sama prezydent Warszawy:

Ustawa (o zgromadzeniach - red.) nie daje samorządom możliwości zakazania zgromadzenia. Zwróciliśmy się do MSWiA z prośbą o jego zabezpieczenie

- napisała Hanna Gronkiewicz-Waltz. Obecnie obowiązująca ustawa o zgromadzeniach publicznych - zgłoszonych w trybie uproszczonym - pozwala gminie tylko na rozwiązanie już trwającego wydarzenia:

  • jeżeli jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach,
  • powoduje istotne zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego na drogach publicznych,
  • lub narusza przepisy niniejszej ustawy albo przepisy karne, a organizator zgromadzenia, uprzedzony przez przedstawiciela organu gminy o konieczności rozwiązania zgromadzenia, nie rozwiązuje go.

W obronę prezydent Warszawy wziął nawet... Krzysztof Bosak, były przewodniczący Młodzieży Wszechpolskiej, który odpowiedział na zarzuty Sakiewicza na Twitterze:

Proszę nie kłamać: prezydent ani nie wydawała zgody, ani nawet nie miała ustawowej podstawy do zakazania zgromadzenia spontanicznego. Nie manipulujcie tak chamsko!

Kryzys w relacjach Polska-Izrael

W piątek Sejm przegłosował zmiany w ustawie o IPN. Nowelizacja przewiduje ściganie każdego, kto publicznie i wbrew faktom będzie przypisywał państwu lub narodowi polskiemu udział lub współudział w zbrodniach popełnionych przez III Rzeszę.

W założeniach chodziło o karanie za użycie sformułowania "polskie obozy śmierci". Proponowany kształt przepisów nie spodobał się jednak władzom Izraela, co doprowadziło w ostatnich dniach do kryzysu dyplomatycznego na linii Warszawa - Tel Awiw.

Premierzy Polski i Izraela zdecydowali już o powołaniu wspólnej grupy, która zajmie się tą sprawą. PiS nie rezygnuje jednak z prac nad ustawą, która w środę trafiła do Senatu.

Nowa ustawa o IPN może uderzyć w badania historyczne

Więcej o: