"Ustawa nie wymaga zmian". Karczewski chce, by Senat szybko zajął się nowelą ustawy o IPN

- Nowelizacja ustawy o IPN jest dobra i nie wymaga poprawek - powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Przyznaj, że przeczytał ją "bardzo wnikliwie". Polityk przypomniał również, że zdobyła poparcie zdecydowanej większości Sejmu.

Stanisław Karczewski opowiada się za rozpatrzeniem nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Senatu. Chęć szybkiego zajęcia się sprawą marszałek Senatu wyraził na antenie radiowej Jedynki. Powiedział, że sprawne przeprowadzenie tego projektu będzie sprzyjało uspokojeniu emocji.

Marszałek Senatu uważa, że nie ma potrzeby poprawiania projektu, który do Senatu trafił z Sejmu. Dodał, że jeśli z czasem okaże się, że zmiany są konieczne, zostaną one wprowadzone.

Marszałek podkreślił, że Senat nie ma możliwości czekania na ustalenia polsko-izraelskich grup eksperckich, których powołanie uzgodniono podczas rozmów premierów Mateusza Morawieckiego i Benjamina Netanjahu. Zwrócił uwagę, że mogą one powstać w ciągu kilku miesięcy. - Mamy określony czas do podjęcia decyzji. terminów musimy się słuchać - podkreślił Karczewski.

Jednak, aby nowela trafiła pod obrady Senatu, najpierw zaopiniują ją komisje senackie. Od wyników prac komisji marszałek uzależnia wprowadzenie noweli ustawy o IPN pod obrady Senatu. 

- Bardzo możliwe, że włączymy do tego porządku obrad tę ustawę. Ale możemy też tego nie zrobić - mówił we wtorek Karczewski.

Kontrowersyjny zapis w noweli o IPN  

Kontrowersyjna nowela ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej trafiła do Sejmu w przeddzień Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Jej przyjecie wywołało najgorszy kryzys polityczny między Polska, a Izraelem od kilkudziesięciu lat.  

Najwięcej emocji budzi zapis, że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Nie będzie można mówić o Jedwabnem? 

Zdaniem środowisk żydowskich, przepis jest zbyt ogólny i budzi podejrzenia, że nie będzie można otwarcie mówić o zbrodniach, których dopuścili się także Polacy, jak np, w Jedwabnem, czy w Goniądzu. - W Izraelu doszło do wybuchu emocji, bo Izraelczycy pomyśleli, że każdy, kto cokolwiek powie o panu Kowalskim, który coś źle zrobił, będzie oskarżany - mówiła Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce.

Izraelska ambasador podkreśliła, że zdaniem władz w Jerozolimie, takie zapisy w ustawie mogą spowodować karanie zarówno świadków ocalałych z Holokaustu jak i dziennikarzy, zajmujących się tą tematyką.

Polskie władze twierdzą, że strona izraelska była konsultowana w ramach prac nad ustawą. Anna Azari twierdzi jednak, że do takich konsultacji doszło w drugiej połowie 2016 roku. Strona izraelska zwracała wówczas uwagę na swoje wątpliwości. Izraelska dyplomatka twierdzi w rozmowie z Polskim Radiem, że później nie było już żadnych konsultacji ani też informacji, że ustawa trafi do Sejmu w przeddzień Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Więcej o: