Prezydent Duda w TVP mówi o sporze z Izraelem. Nagle uderza w ambasador tego kraju

Andrzej Duda był w poniedziałek wieczorem gościem TVP Info. Prezydent w rozmowie z Bronisławem Wildsteinem odniósł się m.in. do trwającego kryzysu w relacjach polsko-izraelskich i bronił nowych przepisów o IPN.

W piątek Sejm przyjął nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Zmiany przewidują ściganie każdego, kto wbrew faktom przypisze narodowi lub państwu polskiemu nazistowskie zbrodnie. Niejasno skonstruowany przepis wywołał w weekend protest izraelskich władz, które obawiają się zakłamywania historii.

Andrzej Duda mówił w TVP, że jest "zdumiony tak gwałtowną i nieprzychylną reakcją" Izraela. Wedle jego wiedzy ustawa, nad którą prace trwały bliska dwa lata, była konsultowana z przedstawicielami tego kraju.

Prezydent "zbulwersowany" zachowaniem ambasador

Szczególnie "zbulwersowało" go zachowanie ambasador Izraela, która nawiązała do zmiany przepisów o IPN podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz:

(Tam) byli obecni Polacy, którzy byli więźniami tego obozu. I w ich obecności padły te słowa. Dla mnie ta cała sytuacja była zdumiewająca. Nie rozumiem tej sytuacji

- mówił prezydent w wywiadzie dla TVP. Dodał, że dla polskiej strony treść spornego przepisu jest jasna i jednoznaczna, a reakcja Izraela może być efektem "przekłamań lub dezinformacji". Nie wykluczył też - po sugestiach prowadzącego Bronisława Wildsteina - że to element "jakiejś szerszej akcji międzynarodowej".

Mamy prawo jako państwo, naród, bronić się przed ewidentnym pomówieniem i  zakłamaniem prawdy historycznej, które jest dla nas ciosem w twarz

- przekonywał Duda. Co dalej? - Trzeba przede wszystkim spokojnie wyjaśniać sprawę. Natomiast nam absolutnie nie wolno się wycofać. Mamy prawo bronić prawdy historycznej - tłumaczył prezydent.

Kto chciał dymisji Macierewicza?

Andrzej Duda był też pytany, czy to on doprowadził do dymisji Antoniego Macierewicza. - To prawda? - próbował się dowiedzieć Wildstein. Prezydent po chwili milczenia postanowił nieco zmienić temat. - Zacznijmy do tego: przede wszystkim obaj realizowaliśmy program, z którym szliśmy do wyborów - mówił Duda.

- Ale pan prezydent nie odpowiedział mi na moje pytanie - zwrócił uwagę po kilku chwilach prowadzący rozmowę. Duda przyznał wówczas, że "były różne kwestie, w których nie było jednomyślności" z byłym szefem MON.

Natomiast jeśli chodzi o samą kwestię odwołania: odbyła się ona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Pan premier do mnie jako prezydenta złożył wniosek o dymisję i ja ten wniosek przyjąłem

- tłumaczył się prezydent. - Rozumiem, że był to wniosek, który wynikał z tego, że taka była wola większości parlamentarnej - dodał.

Więcej o: