Władze reagują na kryzys dyplomatyczny z Izraelem. "Rząd nie pozwoli obrażać Ojczyzny"

Po tym, jak wczoraj wybuchł kryzys na linii Polska - Izrael, władze starają się opanować sytuacje. Pojawiły się zaproszenia do dialogu ze stroną izraelską - ale też mocne komentarze i deklaracje.

Izraelskie władze oczekują, że Polska zmieni uchwaloną w piątek przez Sejm nowelizację ustawy o IPN. W sobotę - w dniu pamięci o ofiarach Holocaustu - politycy i komentarzy w Izraelu skrytykowali prawo, które wprowadziłoby karanie m.in. za "przypisuje polskiemu narodowi odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką". 

Zdaniem władz Izraela furka do fałszowania historii i potencjalne ograniczenie wolności debaty o odpowiedzialności za zbrodnie popełnione wobec Żydów. Głos zabrały też środowiska żydowskie, m.in. Światowy Kongres Żydowski.

Polskie władze argumentują, że ustawa nie jest wymierzona w ofiary Holocaustu i nie odbierze naukowcom możliwości badań historycznych. Na Twitterze polskie MSZ opublikowało fragment wspólnego oświadczenia władz Polski i Izraela z listopada 2016 roku. Premierzy obu krajów wspólnie potępiali wówczas sformułowanie “polskie obozy śmierci”. Z kolei Kancelaria Prezydenta w specjalnym oświadczeniu napisała, że prace nad ustawą nie zostały zakończone, a prezydent oceni nowe prawo, gdy trafi na jego biurko.

Karczewski: Zapraszam ambasador Izraela do rozmów

Uchwalona przez Sejm ustawa trafi teraz do Senatu. W związku z tym marszałek Stanisław Karczewski zaprosił ambasador Izraela ?Annę Azari do rozmowy. "Wyjaśnimy sobie wzajemnie jej treść i mam nadzieję, że wyeliminujemy wątpliwości" - napisał marszałek.

Trudno jednak powiedzieć, co dokładnie Karczewski chciałby zaproponować na spotkaniu. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek stwierdziła, że "Nie będziemy zmieniać żadnych przepisów w ustawie o IPN". "Mamy dosyć oskarżania Polski i Polaków o niemieckie zbrodnie" - napisała.

Na razie nie wiadomo, czy ambasador przyjmie zaproszenie i kiedy mogłoby dojść do spotkania. Z kolei już jutro szef gabinetu polskiego prezydenta Krzysztof Szczerski ma spotkać się z ambasador Azari. O rozmowę poprosiła strona izraelska.

Przekaz do zagranicznych elit i mediów

Poza spotkaniami ze stroną izraelską ma też dojść do wewnętrznych konsultacji na szczytach władzy. Premier Morawiecki organizuje jutro spotkanie, którego celem będzie "przyspieszenie działań na rzecz obrony dobrego imienia Polski" - poinformował szef KPRM Michał Dworczyk. W spotkaniu mają wziąć udział reprezentanci różnych resortów m.in. MSZ, kultury i dziedzictwa narodowego oraz przedstawiciele Sejmu i Senatu.

Wśród planowanych działań wymienił zmiany związane z instytutami polskimi oraz aktywność na forum międzynarodowym, dzięki której polski rząd będzie budował formalne i nieformalne kanały informacji o sytuacji w Polsce, historii i roli naszego kraju w regionie. Ważną rolę mają odegrać mieszkający za granicą Polacy. Adresatami przekazu mają być zagraniczne elity i media.

"Twarda i konsekwentna reakcja rządu"

Na Twitterze głos zabrali niektórzy z najważniejszych polityków rządu. Premier Morawiecki posłużył się metaforą. "Kiedy okrutni bandyci napadają dom, w którym mieszkają razem dwie rodziny i jedną rodzinę bandyci mordują prawie całą, a w drugiej mordują matkę, ojca, torturują dzieci, rabują cały dom i go podpalają – wtedy nikt nie może mówić, że druga rodzina jest winna okrucieństwa bandytów" - napisał.

"Wobec słusznego oburzenia na przypisywanie Polakom win niemieckich nazistowskich zbrodniarzy, można reagować albo werbalną 'kłonicą' (ku uciesze naszych wrogów) albo postawić na twardą i konsekwentną reakcje rządu. Nasz rząd na pewno nie pozwoli bezkarnie obrażać naszej Ojczyzny" - napisał z kolei szef MSWiA Joachim Brudziński.

Aktywni na Twitterze w sprawie sporu z Izraelem są też wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki i inny urzędnik jego resortu, Sebastian Kaleta. Ten ostatni m.in. przekonywał po angielsku, że określenie "Polskie obozy zagłady" to "inna wersja kłamstwa oświęcimskiego". "Polska jedynie używa metod, które pomogły Izraelowi w poradzeniu sobie z tym problemem" - stwierdził. Przypomniał też izraelskie regulacje prawne dot. negowania faktu Holocaustu.  

"Proszę wszystkich, aby ws. "polskich obozów śmierci" (przynajmniej w tej sprawie) - stanąć razem! Pokażmy, że Polska jest silna. To prawdziwa racja stanu" - apelował minister Jaki.

Kara za "pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców"

Sejm przedwczoraj uchwalił nowelizację ustawę o IPN - Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Zgodnie z nią każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Polskie władze od kilkunastu lat prowadzą na świecie kampanię w tej sprawie i protestują, gdy zagraniczni politycy i dziennikarze używają sformułowania "polskie obozy koncentracyjne". Podkreślają, że nasz kraj nie miał w czasie II wojny światowej nic wspólnego z działaniami Niemców na terenie okupowanej Polski.

Więcej o: