"Akt historycznego zaciemniania". Światowy Kongres Żydowski o nowelizacji ustawy o IPN

Od soboty trwa spór między Polską a Izraelem o nowelizację polskiej ustawy, która ma karać m.in. za używanie sformułowania "polskie obozy śmierci". Głos zabrał Światowy Kongres Żydowski i IPN.

Światowy Kongres Żydowski (WJC) zabrał głos w sporze między Polską a Izraelem. W komunikacie zacytowano słowa prezesa WJC, Roberta Singera.

To zrozumiałe, że Polacy są wrażliwi, gdy nazistowska zagłada i powstałe obozy koncentracyjne nazywane są jako "polskie". Dzieje się tak tylko dlatego, że były położone na ziemiach polskich. Polacy chcą by było jasne, że Niemcy, a nie Polacy, są odpowiedzialni za utworzenie i działanie fabryk śmierci, w których w czasie wojny zamordowano miliony Żydów

- czytamy.

WJC: karanie za „polskie obozy śmierci” jest błędem

Robert Singer dodał, że Światowy Kongres Żydowski rozumie, dlaczego Polacy nie chcą, by obozy nazywano „polskimi”. Stwierdził jednak, że karanie osób, które się do tego nie stosują, jest błędem.

To prawda, że Auschwitz-Birkenau, Treblinka, Majdanek, Chełmno, Sobibór i Bełżec to obozy, które powinny być określane jako "nazistowskie" lub "niemieckie", to błędem jest chęć karania osób, które nie stosują się do tego

- napisano. Dodano, że potrzebna jest edukacja, nie penalizacja i wyjaśniono, co wzbudza wątpliwości.

Nowa ustawa budzi zastrzeżenie, ponieważ utrudnia konfrontację z najbardziej mrożącym aspektem wojennej historii tego kraju - w jakim stopniu Polacy brali udział w niszczeniu ich żydowskich sąsiadów

- czytamy. Dodano, że nowe prawo może być postrzegane jako "akt historycznego zaciemniania i atak na demokrację". Podkreślono, że nawet polscy naukowcy wykazują, że nie były to odosobnione przypadki.

Jak pisaliśmy wczoraj, nadal nie znamy dokładnej liczby Żydów, do których śmierci przyczynili się Polacy. Precyzyjne badania dotyczą niewielkich obszarów. Prof. Jan Grabowski udokumentował losy 277 Żydów, którzy starali się przeżyć w powiecie Dąbrowa Tarnowska (mowa o osobach, które uciekły z getta lub z wywózki do obozów). Ocalało 38 z nich. Z pozostałych 239 prawie wszyscy zostali wydani Niemcom przez Polaków, część poniosło śmierć z polskich rąk, a niecałe 5 proc. Żydów znaleźli sami Niemcy.

Prof. Andrzej Żbikowski, pracownik naukowy Żydowskiego Instytutu Historycznego, profesor w Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego i współzałożyciel Centrum Badań nad Zagładą Żydów przekonuje, że w czasie wojny więcej Żydów zginęło z rąk Polaków niż zostało przez nich uratowanych. Z kolei prof. Barbara Engelking, kierowniczka Centrum Badań nad Zagładą Żydów i przewodnicząca Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, wylicza, że "mniej więcej dwoje na każdych troje Żydów, którzy chcieli się ratować, zginęło, najczęściej przy współudziale Polaków".

Głos zabrał IPN

W sprawę włączył się też Instytut Pamięci Narodowej. W oświadczeniu słowa ambasador Izraela Anny Azari nazwano „niestosownymi”.

IPN uważa za niestosowną ingerencję ambasady innego państwa w nowelizację ustawy, która jeszcze nie została uchwalona. Słowa dyplomaty są tym bardziej zastanawiające, że zostały wypowiedziane w Polsce, która jako pierwsza padła ofiarą niemieckiego okupanta. W obozie Auschwitz początkowo osadzano Polaków, ostatecznie stał się miejscem zagłady przede wszystkim Żydów. Podczas II Wojny Światowej zginęło blisko 6 mln obywateli polskich, z których połowa była polskimi Żydami a połowa etnicznymi Polakami

- czytamy. Podkreślono, że wcześniejsze starania Polski w tej sprawie były nieskuteczne.

Przez kilkadziesiąt ostatnich lat Polska była wielokrotnie szkalowana i ukazywana jako wspólnik Hitlera, dlatego obrona dobrego imienia naszego narodu przed stwierdzeniami, które nie mają nic wspólnego z prawdą historyczną, wydaje się sprawą oczywistą i konieczną. Wcześniej ta obrona była nieskuteczna, a stanowisko polskich władz nie zawsze było dostrzegane w przestrzeni społecznej i medialnej

- napisano. Dodano, że nowelizacja ustawy nie ma na celu ograniczania badań naukowych ani wolności słowa, a walkę z celowym zakłamywaniem historii.

Przepisy dotyczące kar za kłamstwa historyczne obowiązują również w innych krajach, polska reakcja w tej kwestii nie jest niczym wyjątkowym

- podkreślono w komunikacie. Zapewniono, że dobrze udokumentowane zarzuty pod adresem Polaków dotyczące okresu II wojny światowej nie będą karane.

Spór między Polską a Izraelem

Izraelskie władze oczekują, że Polska zmieni uchwaloną w piątek przez Sejm nowelizację ustawy o IPN. Rano do izraelskiego MSZ został wezwany w tej sprawie zastępca ambasadora RP w Tel Awiwie Piotr Kozłowski. Podczas spotkania w izraelskim resorcie spraw zagranicznych, polski dyplomata został poinformowany o wątpliwościach, jakie u władz Izraela wzbudziła znowelizowana ustawa IPN. Według nich, penalizuje ona wszelkie wzmianki o roli Polski w Holokauście.

W poniedziałek szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy, Krzysztof Szczerski ma spotkać się w tej sprawie z ambasador Izraela w Polsce, Anną Azari.

W sobotę nowelizację ostro skrytykował izraelski premier Benjamin Netanjahu. Uznał, że nie ma podstaw do karania za sformułowanie o "polskich obozach śmierci", a „Holokaustowi nie można zaprzeczać”.

W podobnym tonie wypowiedzieli się inni izraelscy politycy. Najdalej poszedł Yair Lapid, parlamentarzysta i prawdopodobnie przyszły premier kraju, który użył na Twitterze sformułowania „polskie obozy śmierci”.

Wymyślono to w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostały zamordowane, nie spotykając niemieckiego żołnierza. Były polskie obozy śmierci i żadne prawo tego nie zmieni

- napisał.

Z kolei ambasador Anna Azari w trakcie sobotnich obchodów wyzwolenia obozu powiedziała, że Izrael odczytuje zmiany w polskim prawie jako możliwość karania świadków ocalałych z Holokaustu.

W Izraelu ta nowelizacji została potraktowana jako możliwość kary dla świadectw ocalałych z Zagłady. Wywołała dużo emocji. Rząd Izraela odrzuca tę nowelizację. Mamy nadzieję, że możemy znaleźć wspólną drogę, by zmienić tę nowelizację. Izrael rozumie kto zbudował KL Auschwitz i inne obozy. Wszyscy wiedzą, że to nie byli Polacy. Ale u nas to traktuje się jako brak możliwości mówienia prawdy o Zagładzie. Wszyscy są tym oburzeni. Mam nadzieję że jak zawsze jak dobrzy przyjaciele Polska i Izrael znajdą wspólny język, by razem pamiętać o historii 

- powiedziała ambasador Izraela w Polsce.

Więcej o: