Brudziński miał się skupić na neonazistach. W Sejmie pomieszał wszystko ze wszystkim

Nowy szef MSWiA Joachim Brudziński przedstawił posłom informację o skrajnych grupach w Polsce. To miała być odpowiedź rządu na reportaż TVN o neonazistach. Ale minister skupił się na zupełnie innych wątkach.

Czwartkowa debata w Sejmie to kolejna odsłona dyskusji, jaka wybuchła po emisji w TVN24 reportażu o polskich neonazistach. Od tamtej pory służby zatrzymały w tej sprawie kilka osób, władze rozważają też delegalizację stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, w którym działali podejrzani.

Brudziński miał mówić o neonazistach...

Szef MSWiA wygłosił informację na ten temat na wniosek szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego. Joachim Brudziński swoje wystąpienie w Sejmie zaczął od mocnej deklaracji:

Zero tolerancji dla jakichkolwiek przejawów afirmowania zbrodniczych reżimów totalitarnych, niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu. To nie podlega żadnej dyskusji

- mówił nowy minister spraw wewnętrznych i administracji. Później jednak przeszedł do zupełnie innych tematów, wybijając na pierwszy plan m.in. sprawę ataków na biura poselskie - nie tylko polityków PiS.

Co jest groźniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa: paru idiotów w krzakach czy ataki na biura parlamentarzystów oraz bicie i szarpanie ludzi czy uniemożliwianie legalnych demonstracji?

- zastanawiał się Brudziński. - Naziści z wafelkowym tortem to problem wizerunkowy, a tu chodzi o zagrożenie życia - stwierdził.

Podkreślał, że najlepszym dowodem na to, iż Polska nie ma problemu z "falą nazistów" jest to, że bohaterowie reportażu TVN musieli "chować się po lasach".

W Polsce takie kreatury muszą się chować, a w Niemczech maszerują przez centrum Berlina!

- grzmiał z mównicy sejmowej. - Opozycja i brukselskie elity chciałyby nam wmówić, że to my mamy problem z nazizmem. Jeśli wśród tysięcy patriotów znajdą się prowokatorzy, dlaczego mamy wyciągać konsekwencje zbiorowe? - pytał Brudziński.

I choć materiał wyemitowany w TVN24 dotyczył neonazistów (w dodatku tych w Polsce, nie w Niemczech), Brudziński sporo miejsca w swoim wystąpieniu poświęcił... zbrodniom komunizmu.

... a dostało się dziennikarzom i opozycji

Szef MSWiA zapewniał też, że Polska jest pod rządami PiS krajem "bezpiecznym i tolerancyjnym".

To na zachodzie Europy dochodzi do napadów na emigrantów. U nas takie przypadki zdarzają się sporadycznie. Nie ma powodów, by mówić, że w Polsce panuje radykalizm, rasizm czy ksenofobia

- podkreślił szef MSWiA. Podziękował przy tym dziennikarzom TVN za ujawnienie skandalu, ale - trzeba przyznać - zrobił to w dość osobliwy sposób:

Dziękuję, z tym zastrzeżeniem, że jeżeli macie państwo taką informację, to należy ją zgodnie z prawem natychmiast upubliczniać

- tłumaczył Brudziński, choć wielu prawników przekonuje, że dziennikarze wcale nie mieli takiego obowiązku. Dostało się też opozycji. - Oskarżacie polski rząd o flirtowanie z nacjonalistami. Jeśli to jest flirt, to wy mieliście romans! Romans, którego owocem jest Duma i Nowoczesność - powiedział na zakończenie Brudziński.

PO: To wyście ich wpuścili na salony!

Po wystąpieniu Brudzińskiego głos mogła zabrać wywołana do tablicy opozycja.

- Czy ta debata jest o wariatach, którzy latają w mundurach po lesie? - pytał Sławomir Nitras (PO). - Nie, ta debata jest o politykach, którzy wpuścili tych ludzi na salony! - mówił wyraźnie wzburzony polityk Platformy. - Ci ludzie nie siedzą w krzakach! Oni na placu Zamkowym w Warszawie stali z faszystowskimi gestami - przypomniał.

PiS od lat flirtuje z nacjonalistami. Nie jest przypadkiem to, że masowo umarzane są sprawy związane z rasizmem czy antysemityzmem. Szerzycie nienawiść, karmicie potwora, który teraz wyrósł. To wstyd!

- mówiła z kolei szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Urszula Pasławska (PSL) nie wykluczyła zaś, że za jakiś czas - gdy opadną emocje - sprawa dotycząca działaczy Dumy i Nowoczesności zostanie umorzona. - Ciągle słyszymy od polityków PiS słowa oburzenia. Ale za nimi nie idą żadne czyny - przekonywała.

"Ciekawą" uwagą podzielił się z kolei Robert Winnicki (poseł niezrzeszony), szef Ruchu Narodowego. - Notabene ciekawe, że dziennikarze TVN tak łatwo zinfiltrowali tę grupę. Wyglądało to jak ustawka i jeden wielki teatrzyk - skomentował pokazany w sobotę głośny reportaż.

Apelacje i wycofane akty oskarżenia. Czy prokuratura broniła radykałów?

Więcej o: