Czarnecki pogodzony z odwołaniem. Nie zamierza przepraszać Róży Thun za "szmalcownika"

- Nie będę się kajał, ponieważ uważam, że politycy totalnej opozycji, którzy wciągają instytucje międzynarodowe i media do ataku na Polskę, w ten sposób załatwiając swoje partykularne, partyjne interesy robią rzecz fatalną - stwierdził Czarnecki w PR24.

Ważą się losy Ryszarda Czarneckiego na stanowisku wiceszefa europarlamentu. Polityk może zostać odwołany na posiedzeniu 1 lutego, bo jego dymisji domagają się szefowie czterech największych frakcji w PE.

"Mieliśmy szmalcowników"

To reakcja na słowa, które Czarnecki wypowiedział pod adresem Róży Thun, europosłanki PO. Thun wystąpiła w reportażu o bieżącej sytuacji w Polsce wyprodukowanym przez niemiecką stację Arte. Za krytykę poczynań PiS w prawicowych mediach i w internecie spotkała się z niezwykłą falą hejtu. Zdrajczyni i kolaborantka były jednymi z najłagodniejszych epitetów jakimi została obrzucona. Do tych wyzwisk dołączył Czarnecki. - Podczas II Wojny Światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein - oznajmił w rozmowie z niezalezna.pl wiceprzewodniczący europarlamentu. 

Jak dodał Czarnecki, Thun "wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj", co jak należałoby się domyślić nie zaskakuje go "skoro wiadomo, że wcześniej była ambasadorem UE w Polsce, a więc reprezentowała interesy Unii, a potem ruchem konika szachowego przeskoczyła na funkcję europosła z Polski, reprezentującego rzekomo Polskę w Brukseli".

"Godne pożałowania zachowanie" 

Tą wypowiedź skrytykowali szefowie największych frakcji w europarlamencie, którzy w liście do jego przewodniczącego napisali m.in. "To godne pożałowania zachowanie nie może być łączone z instytucją taką jak PE".   

W środę Czarnecki w rozmowie z Polskim Radiem 24 stwierdził, że podtrzymuje "krytykę wobec pani von Thun und Hohenstein z PO i innych polityków z opozycji totalnej, którzy biegają z donosami na własny kraj do instytucji międzynarodowych czy do mediów poza Polską" - Będę oceniał ich bardzo, bardzo krytycznie – stwierdził.  

Pytany o rozmowę jaką dzień wcześniej miał z szefem europarlamentu Antonio Tajanim nie chciał zdradzić jej przebiegu, ale liczy się z odwołaniem. - Tutaj matematyka jest bardzo prosta. Rzeczywiście ci, którzy chcą odwołać Polaka z funkcji wiceszefa europarlamentu, mają wyraźnie więcej głosów ponad limit konieczny do tego, a głosowanie jest tajne – powiedział Czarnecki.

- Na Ryszarda Czarneckiego naprawdę szkoda mi czasu, ale dostaję dużo listów od osób, które są oburzone jego wypowiedzią. Piszą że obraził ich, ludzi którzy mnie szanują i na mnie głosują i proszą, żebym nie zostawiała tej sprawy. Moimi obywatelskim obowiązkiem jest dbanie o poziom debaty publicznej. Rozważam kroki prawne wobec pana Czarneckiego - stwierdziła Róża Thun

"Życzę wam, żebyście w końcu upadli". Świąteczne życzenia od posła Tarczyńskiego

Więcej o: