Nowoczesna i PO w kryzysie po głosowaniach ws. aborcji. Nowe fakty wychodzą na jaw

Wyrzucenie Marka Biernackiego i dwójki posłów z PO, groźby odejścia kilku posłów z Nowoczesnej i kary dla parlamentarzystów to nie koniec politycznej burzy. Na jaw wychodzą nowe fakty w sprawie głosowań, które - w opinii części komentatorów - pogrążają opozycję.

Marek Biernacki, jeden z najbardziej doświadczonych polityków PO został wyrzucony za burtę po głosowaniu w sprawie aborcji. Zagłosował w środę za projektem zaostrzającym prawo ("Zatrzymaj Aborcję") oraz przeciwko projektowi liberalizującemu jej zasady ("Ratujmy Kobiety"). Przeprowadzone przez zarząd PO czystki w szeregach partii, odbiły się szerokim echem w środowisku politycznym. Głowami za brak udziału lub głosowanie przeciwko projektowi zapłacili też Joanna Fabisiak oraz Jacek Tomczyk.

Nowoczesna wiedziała?

Kary spadły też na posłów Nowoczesnej, choć w tej partii ograniczono się do konsekwencji finansowych za brak obecności w czasie głosowania nad ważnym projektem obywatelskim.

RMF FM ujawnia kulisy. Według informacji reportera, kierownictwo Nowoczesnej zostało powiadomione przed środowym głosowaniem o stanowisku trójki swoich posłów: Marka Sowy, Pawła Pudłowskiego oraz Elżbiety Stępień. Mieli oni poinformować władze partii, że będą przeciwni projektowi ustawy.

Radio podało, że Katarzyna Lubnauer oraz Kamila Gasiuk-Pihowicz miały namówić trójkę posłów, by w ogóle nie brali udziału w głosowaniu. Kierownictwo uważało, że sprzeciw wobec projektu "Ratujmy kobiety" spotkałby się z gorszym odbiorem niż niegłosowanie. Nie sądzono, że w ślad za tą trójką pójdą także inni posłowie. Łącznie w środowym głosowaniu nie wzięło udziału 28 posłów PO i Nowoczesnej. 11 osób z Nowoczesnej ma zapłacić po tysiąc złotych na cele charytatywne. Wręczono im również nagany.

Część posłów tej partii, rozgoryczona postawą kolegów, zagroziła odejściem. Troje posłów Nowoczesnej na razie zawiesiło swoje członkostwo w klubie na miesiąc. - Zapisałam się do partii Nowoczesna, a nie do partii Średniowieczna - oświadczyła jedna z nich, Joanna Scheuring-Wielgus.

Marek Biernacki "zaskoczony"

W kryzysie jest też PO. Wspomniany już wcześniej Marek Biernacki o utracie miejsca w szeregach Platformy dowiedział się w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Polityk nie krył zaskoczenia. Zapewniał, że wewnątrz PO nigdy nie istniała żadna dyscyplina w głosowaniach światopoglądowych, a sam zagłosował zgodnie ze swoim sumieniem. Teraz musi pożegnać się z partią, z którą był związany od 2002 roku. 

Marek Biernacki w latach 1999-2001 był ministrem spraw wewnętrznych i administracji, a w latach 2013-2014 piastował urząd ministra sprawiedliwości. W latach 80. był podziemnym działaczem „Solidarności”, a od 1991 był likwidatorem majątku PZPR w Gdańsku.

Polecamy też: 

 

"Zapisywałam się do partii Nowoczesna, a nie Średniowieczna". Troje posłów Nowoczesnej zawiesiło swoje członkostwo