Posłanka nie głosowała ws. aborcji, a chwilę później pisała o prawach kobiet. Teraz tłumaczy

Posłanka Kornelia Wróblewska z Nowoczesnej tłumaczy, dlaczego nie wzięła udziału w głosowaniu nad projektem "Ratujmy Kobiety 2017". - Nie da się człowieka przymusić w kwestiach światopoglądowych - powiedziała w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

W środę Sejm zajął się dwoma projektami dotyczącymi aborcji. Pierwszy, liberalizujący przepisy -„Ratujmy kobiety 2017” - przepadł w pierwszym czytaniu. Do dalszych prac skierowano za to projekt zaostrzający przepisy - „Zatrzymaj aborcję”.

Niewiele brakowało, a obydwa zostałyby skierowane do dalszych prac w komisjach. Pierwszemu zabrakło dziewięciu głosów. Z głosowania nad projektem "Ratujmy kobiety 2017" zrezygnowało 28 posłów PO i Nowoczesnej, którzy kilkanaście minut wcześniej brali udział we wcześniejszych głosowaniach. Wśród nich była posłanka Nowoczesnej, Kornelia Wróblewska, która 16 minut po środowym głosowaniu umieściła na Facebooku cytat z Tadeusza Boya-Żeleńskiego na temat praw kobiet.

"Głosić wzniosłe teorię o 'prawie płodu do życia', znów grozić matce więzieniem w imię praw tego płodu, ale równocześnie nie troszczyć się o to, aby nosicielka tego płodu miała co do ust włożyć" - zacytowała posłanka.

Nawet Jarosław Kaczyński był "za"

Zapytaliśmy posłankę Kornelię Wróblewską dlaczego nie zagłosowała za projektem „Ratujmy Kobiety 2017”. Tym  bardziej, że nie było to głosowanie nad jego uchwaleniem, a jedynie nad skierowaniem go do dalszych prac w Sejmie. Przypomnijmy, że „za” zagłosowało 58 posłów partii rządzącej, w tym Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz.

Tak po zakończeniu wczorajszych prac Sejmu postępowanie posłów PiS tłumaczył poseł partii, Mariusz Kamiński:

- Jeżeli obywatele w dużej grupie zgłaszają [projekt – red.] do Sejmu, to, nawet jeżeli się z tym nie zgadzamy, nie powinien on być odrzucany w pierwszym czytaniu. Wydaje mi się, że głosowałem zgodnie z tym, co deklarowaliśmy. Niezależnie od tego, że nie popieram merytorycznie tego projektu, który Barbara Nowacka prezentowała w Sejmie, uważam, że powinien on być procedowany tak, jak i drugi projekt, który przeszedł do dalszych prac - powiedział koordynator służb specjalnych.

Wróblewska: nie da się człowieka przymusić

Co na to posłanka Kornelia Wróblewska? Powołała się na brak dyscypliny partyjnej.

 - Dotychczas nie mieliśmy dyscypliny w Nowoczesnej jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe. Partia została założona głownie wokół postulatów gospodarczych. I tym się kierowałam nie biorąc udziału w tym głosowaniu. Nie da się człowieka przymusić w takich [światopoglądowych - red.] kwestiach - stwierdziła w rozmowie z Gazeta.pl Wróblewska.

Posłanka dodała, że miała wątpliwości. - Wahałam się, bo liberalizacja jest potrzebna. W tym projekcie są jednak dwa zapisy, pod którymi nie mogłam się podpisać. Pierwszym jest aborcja na żądanie do 12 tygodnia ciąży, czyli aborcja 3-miesięcznego dziecka. Bo dla mnie to jest już dziecko - powiedziała posłanka, która z wykształcenia jest teolożką.

- Drugi zapis, z którym się nie zgadzam, dotyczy tego, że 15-latki mogą dokonywać aborcji bez wiedzy opiekuna prawnego - dodała posłanka Nowoczesnej.

Kornelia Wróblewska o Czarnym Proteście

Kornelia Wróblewska stwierdziła, że jest zwolenniczką liberalizacji. - Jestem za obroną praw kobiet. Liberalizacja prawa jest konieczna, ale nie w takiej formie, jak te dwa wspomniane zapisy - tłumaczyła.

Posłanka odniosła się do zarzutów pod adresem tych, którzy nie głosowali lub zagłosowali przeciw, a brali udział w Czarnym Proteście. - Dla wielu kobiet Czarny Protest był przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego - stwierdziła Kornelia Wróblewska.

Wróblewska: nigdy nie podpisałabym się pod zaostrzeniem przepisów

Zwróciliśmy uwagę, że za projektem zagłosowała nawet część posłów PiS i zapytaliśmy, czy zdaniem posłanki projekt podpisany przez wielu obywateli nie powinien dostać szansy na rozpatrzenie w Sejmie.

- Nie przyjmuję tłumaczenia, że był to projekt obywatelski, bo kierując się tą zasadą musiałabym dać szansę obydwu projektom. A pod projektem zaostrzającym prawo aborcyjne nigdy bym się nie podpisała. Przeciwko temu protestowałam w 2016 roku. Uważam, że kompromis wypracowany w 1993 roku jest nadal najlepszym rozwiązaniem w temacie aborcji - powiedziała Kornelia Wróblewska. - A liberalizacja jest konieczna w sferze edukacji, informacji i bezpośredniego dostępu do bezpłatnej antykoncepcji, w tym również tzw. antykoncepcji awaryjnej - podsumowała posłanka.

Kompromis z 1993 roku pozwala na aborcję w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety (bez ograniczeń ze względu na wiek płodu), gdy przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety) oraz gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (do 12 tygodnia).

Nowoczesna daje nagany i kary

Co na to partia posłanki Wróblewskiej? Szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer zachowanie posłów, którzy nie zagłosowali nad projektem „Ratujmy Kobiety 2017” nazwała „błędem”. Zapowiedziała, że porozmawia z posłami, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu.

Nowoczesna poinformowała, że powołała rzecznika dyscypliny klubowej. Posłowie, którzy nie zagłosowali, będą musieli zapłacić 1000 zł kary na cel charytatywny. Otrzymają też nagany.

Klub Poselski @Nowoczesna powołał rzecznika dyscypliny klubowej. Posłowie, którzy nie głosowali nad projektem ustawy #RatujmyKobiety dostali kary w wysokości 1000 zł na cel charytatywny i nagany.

Zarząd PO przekazał, że zajmie się posłami, którzy złamali dyscyplinę partyjną ws. środowych głosowań nad projektami dotyczącymi aborcji. Byli to: Marek Biernacki, Joanna Fabisiak i Jacek Tomczak.

W sprawie aborcji w klubie PO zarządzona była dyscyplina, niestety niektóre nasze koleżanki i koledzy ją złamali. Naszym obowiązkiem było pozwolić na pracę nad projektem broniącym praw kobiet. Obecnie Sejm będzie pracował tylko nad projektem „średniowiecznym”. To jest kompromis?

- zapytał na Twitterze rozżalony Rafał Trzaskowski.

Więcej o: