Żona prezydenta Poznania musi stawić się na policji. Chodzi o słowa "Jestem wkur***na"

Joanna Jaśkowiak otrzymała wezwanie do "osobistego stawiennictwa w dniu 9.01.2018" na komisariacie policji w Poznaniu. Żona prezydenta Poznania jest podejrzana o wykroczenie polegające na użyciu w miejscu publicznym słów uznanych za nieprzyzwoite.

W sprawie chodzi o demonstracje, która odbywa się w Poznaniu 8 marca. Manifestacja była częścią Międzynarodowego Strajku Kobiet. Protestujący domagali się poszanowania praw kobiet, dochowywania standardów opieki okołoporodowej, swobodnego dostępu do nowoczesnej antykoncepcji, in vitro i badań prenatalnych, edukacji seksualnej w szkołach, likwidacji lekarskiej klauzuli sumienia, wdrożenia konwencji antyprzemocowej i skutecznego ściągania alimentów.

Poznańska "Gazeta Wyborcza" cytuje wypowiedź Joanny Jaśkowiak. Żona obecnego na wiecu prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka podkreśliła, że zwraca się do "wolnych kobiet w wolnym mieście Poznań".

Od czasu gdy panuje nam dobra zmiana, budzą się we mnie różne uczucia. Najpierw było to zdziwienie, później zaskoczenie, oburzenie, niedowierzanie, złość, wściekłość. I ostatecznie brakuje mi słów i chyba tylko jedno mało cenzuralne: wkurw. Jestem wkurwiona

- mówiła Jaśkowiak. I właśnie za te słowa wypowiedziane na wiecu dostała wezwanie na policję.

Rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak ujawnił, że w sprawie wypowiedzi żony prezydenta miasta wpłynęło zawiadomienie od osoby fizycznej domagającej się ukarania za wulgaryzm w miejscu publicznym. Jak dodał, w tej sytuacji nie miał wyjścia i  musiał przeprowadzić postępowanie.

Przypominamy 12 miesięcy z PiS. Od kontrowersyjnej ustawy o zgromadzeniach po kłótnie z Unią Europejską

Więcej o: