Ordynacja wyborcza według PiS przeszła przez Senat. Błaszczak zyska nowe uprawnienia

Nowy Kodeks wyborczy przeszedł przez Senat. Izba wprowadziła do pomysłów autorstwa PiS kilka swoich poprawek, w związku z czym ustawa musi teraz wrócić do Sejmu.

Jedna z poprawek zakłada możliwość głosowania korespondencyjnego, którą PiS pierwotnie "skasował" w swojej ustawie. Od teraz z tego "przywróconego" udogodnienia będą jednak mogły korzystać tylko osoby niepełnosprawne.

Więcej władzy w rękach Błaszczaka

Zmieniono też sposób wyboru szefa Krajowego Biura Wyborczego. Zgodnie z tą poprawką szef MSWiA będzie mógł dwukrotnie, a nie raz - jak pierwotnie zakładano - przedstawić trzech różnych kandydatów, spośród których Państwowa Komisja Wyborcza ma wybrać szefa KBW.

Gdy żadna z tych kandydatur nie uzyska poparcia PKW, Mariusz Błaszczak sam będzie mógł wybrać szefa Krajowego Biura Wyborczego na 7-letnią kadencję.

Przyjęto też poprawkę dotyczącą 100 komisarzy wyborczych. Poza wykształceniem prawniczym, mają oni "dawać rękojmię należytego pełnienia tej funkcji". Dziś rolę komisarzy pełnią sędziowie, którzy z racji pełnionego urzędu dają gwarancję apolityczności.

Pozostawiono jednak kontrowersyjną, nową definicję znaku głosowania. Od teraz będą to "co najmniej dwie przecinające się linie", a nie - jak jest dziś - po prostu "dwie przecinające się linie". Szef PKW ostrzega, że zaproponowana przez PiS definicja stwarza możliwość fałszowania głosów.

Zmiany PiS w Kodeksie wyborczymZmiany PiS w Kodeksie wyborczym Fot. Gazeta.pl

PKW wybiorą politycy

Przygotowana przez PiS ustawa wydłuża też kadencję samorządów z 4 do 5 lat, wprowadza dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast począwszy od 2018 roku i pozostawia okręgi jednomandatowe w gminach do 20 tysięcy mieszkańców.

Zmienia się też sposób wyłaniania sędziów do Państwowej Komisji Wyborczej. Siedmiu na dziewięciu z nich ma być powoływanych przez Sejm, a po jednym przez Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy.

Zmiany PiS w Kodeksie wyborczymZmiany PiS w Kodeksie wyborczym Fot. Gazeta.pl

W związku z tym, że Senat wprowadził do ustawy swoje własne poprawki, nowa ordynacja wyborcza musi teraz wrócić do Sejmu. Posłowie zajmą się nią najwcześniej po Nowym Roku. Wtedy też - po opuszczeniu parlamentu - ustawa będzie mogła trafić do podpisu prezydenta.

Więcej o: