"Sala była przygotowywana od rana". Ujawniono zeznania posłów PiS ws. obrad na Sali Kolumnowej

Przeniesienie obrad Sejmu do Sali Kolumnowej i utrudnianie dojścia posłom opozycji do stołu prezydialnego mogło być celowym działaniem - tak wynika z zeznań polityków PiS. Zgodnie z decyzją warszawskiego sądu, prokuratura musi wznowić czynności ws. wydarzeń z ub.r.

Warszawski sąd pod przewodnictwem sędziego Igora Tulei uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie posiedzenia Sejmu sprzed roku. Wówczas po blokadzie mównicy sejmowej przez polityków opozycji obrady zostały przeniesione do Sali Kolumnowej i tam odbyło się głosowanie nad budżetem państwa - głównie z udziałem polityków PiS.

Zawiadomienie w tej sprawie złożyły PO i Nowoczesna - ich przedstawiciele twierdzili, że w trakcie posiedzenia z grudnia 2016 doszło do przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków służbowych i działania na szkodę interesu publicznego oraz funkcjonariuszy publicznych. W sierpniu tego roku prokuratura uznała, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowań i podkreślała, że na Sali Kolumnowej zebrano niezbędne kworum.

"Mówiono już od rana"

W trakcie poniedziałkowego posiedzenia sądu odczytano zeznania polityków PiS ws. wydarzeń z grudnia 2016 roku, które składali na początku roku w prokuraturze. Z zeznań wynika, że celowo utrudniano posłom opozycji dojście do stołu prezydialnego. Zeznania mogą też sugerować, że przeniesienie obrad było planowane już wcześniej - jeszcze zanim marszałek Sejmu Marek Kuchciński przerwał wypowiedź posłowi PO Michałowi Szczerbie, a opozycja zaczęła blokadę mównicy. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

"Sala Kolumnowa została tak zorganizowana, aby nie dopuścić posłów opozycji do stołu prezydialnego w Sali Kolumnowej. Miało to na celu uniemożliwienie zablokowania ww. stołu. Organizacja ta polegała na ustawieniu z tyłu Sali Kolumnowej trzech rzędów krzeseł w poprzek ww. sali, tak, aby zamknąć dostęp do stołu prezydialnego" - miał powiedzieć w prokuraturze wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, którego zeznania opublikował Onet.

"To był specjalny zamysł, uniemożliwiający przejście w głąb sali. Nie pamiętam, kto to wymyślił. Nadto z tyłu było trochę wolnych krzeseł, mogli usiąść posłowie opozycji. Tych krzeseł wolnych było ze 20 lub 30" - dodał Terlecki.

"O tym, że tam mogą odbyć się obrady, mówiono już od rana tego samego dnia. Wiem, że ta sala była też od rana przygotowywana pod ewentualne obrady Sejmu" - zeznawała z kolei Krystyna Pawłowicz, którą cytowały "Fakty" TVN.

Po karze dla TVN-u prześwietliliśmy KRRiT. "Dotarliśmy do szokujących informacji" [MAKE POLAND GREAT AGAIN odc. 14]