Najpierw jej bronili, a później ją zwolnili. PiS pozbyło się Szydło ze stanowiska premiera

Politycy PiS w czwartek bronili Beaty Szydło podczas głosowania nad konstruktywnym wotum nieufności w Sejmie, a już kilka godzin później ją odwołali.

We wtorek w rozmowie z Gazeta.pl dr Renata Mieńkowska-Norkiene, politolożka z UW tłumaczyła, że odwołanie premier będzie poważnym błędem wizerunkowym, głównie z powodu wniosku PO.

- Opozycja przez konstruktywne wotum nieufności trochę pokrzyżowała plany PiS. Politycy partii rządzącej będą bronili Beaty Szydło chyba nie po to, żeby za chwilę ją zamienić? To bardzo źle wyglądałoby z perspektywy wizerunkowej - tłumaczyła politolożka.

Odwołana kilka godzin po obronie

Politycy PiS najwyraźniej nie wzięli sobie tego do serca i odwołali Beatę Szydło zaledwie kilka godzin po głosowaniu.

Chcemy, by Beata Szydło pełniła ważną, eksponowaną funkcję w rządzie

- powiedziała Beata Mazurek informując o rezygnacji premier Szydło.

Beata Szydło ustępuje. Nowym premierem Mateusz Morawiecki

W czwartek w Sejmie w trakcie głosowania nad konstruktywnym wnioskiem nieufności Beata Szydło zdecydowanie broniła swojego rządu.

Za co chcecie mnie odwołać? Za to, że Polacy godnie żyją? To wam przeszkadza?

- pytała premier. Gdy tylko skończyła przemówienie, razem z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim udała się na naradę do prezydenta Andrzeja Dudy. Salę plenarną opuścili też ministrowie jej rządu oraz większość posłów PiS. Przemówienia Grzegorza Schetyny, które miało miejsce tuż po wystąpieniu byłej już premier, słuchali głównie posłowie PO.

"Służy Polsce"

Następnie w imieniu partii rządzącej ówczesnej premier bronił poseł Marcin Horała:

Ten rząd służy Polsce, robi to skutecznie. Słyszeliśmy, że nie da się wprowadzić programu 500+. To rząd PiS pokazał, że te pieniądze są i można przekazać je Polakom. Miliony Polaków wydobywają się z biedy. Słyszeliśmy, że Polacy muszą pracować ponad siły powyżej 60. roku życia. PiS pokazał, że można przywrócić wiek emerytalny

Jak zauważył były ambasador RP w Kanadzie Marcin Bosacki, Horała nie tylko ani razu nie wymienił nazwiska Beaty Szydło, ale również przez całe przemówienie nie nazwał jej premierem. Najwyraźniej, poseł PiS dokładnie wiedział, co robi.

Więcej o: