Szydło bronił przed opozycją szeregowy poseł. "Udało mu się ani razu nie wymienić jej nazwiska"

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości opuścili salę plenarną tuż po tym, jak premier Beata Szydło wygłosiła przemówienie ws. wniosku PO o wotum nieufności. Szefową rządu bronił na sejmowej mównicy poseł PiS Marcin Horała.

- Za co chcecie mnie odwołać? Za to, że Polacy godnie żyją? To wam przeszkadza? - grzmiała na sali sejmowej premier Beata Szydło w trakcie debaty na temat wnioskiem Platformy Obywatelskiej o wotum nieufności dla szefowej rządu. CZYTAJ NASZĄ RELACJĘ NA ŻYWO>>>

Zobacz także: 'Czy leci z nami pilot?', 'Tak po ludzku to mi jej żal'. Gorzkie komentarze po wystąpieniu Beaty Szydło>>>

Zaraz po tym, jak premier zakończyła swoje przemówienie, opuściła Sejm i wraz z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim udała się na spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą.

Opustoszały też fotele innych członków rządu, a także posłów PiS. W rezultacie wystąpienia przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny, a także sprawozdawców innych klubów i kół, słuchali głównie posłowie Platformy Obywatelskiej.

"Zasłużyła ona obronę kogoś więcej"

Oświadczenie w imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości składał poseł partii Marcin Horała, który nie pełni w ugrupowaniu żadnej ważniejszej funkcji.

- Ten rząd służy Polsce, robi to skutecznie. Słyszeliśmy, że nie da się wprowadzić programu 500+. To rząd PiS pokazał, że te pieniądze są i można przekazać je Polakom. Miliony Polaków wydobywają się z biedy. Słyszeliśmy, że Polacy muszą pracować ponad siły powyżej 60. roku życia. PiS pokazał, że można przywrócić wiek emerytalny - przekonywał Horała.

"Rozumiem, że wniosek o #Wotumnieufności jest dziś wyjątkowo niewygodny dla PiS, ale wyjście wszystkich posłów partii rządzące podczas przemówienia G. Schetyny, to okazanie braku szacunku nie tylko politycznemu konkurentowi, ale pokazanie, że dla PiS państwo to my!" - komentował na Twitterze dziennikarz "Rzeczpospolitej" Jacek Nizinkiewicz.

"Z całym szacunkiem dla posła Horały, ale premier Szydło zasłużyła na obronę kogoś więcej z PiS, niż trzecioligowego posła. Takiego despektu partii rządzącej dla własnego premiera jeszcze w Sejmie nie było" - zauważył Nizinkiewicz.

"Panu Horale, broniącemu w imieniu PiS rządu Beaty Szydło, udało się ani razu nie wymienić jej nazwiska, a nawet nie wypowiedzieć słowa "premier". Bronią i się wstydzą" - komentował były ambasador RP w Kanadzie Marcin Bosacki.