Ogromna liczba podpisów pod projektem "Zatrzymaj aborcję". Projekt trafił już do Sejmu

Pod obywatelskim projektem ustawy "Zatrzymaj aborcję" zebrano 830 tys. podpisów. Członkowie komitetu złożyli go w Sejmie. Żądają delegalizacji przerywania ciąży ze względu na ciężkie wady płodu.

Parlament będzie miał trzy miesiące, aby zacząć prace nad obywatelskim projektem ustawy "Zatrzymaj aborcję". Komitet Inicjatywy Ustawodawczej złożył go w Sejmie po tym, jak zebrano aż 830 tys. podpisów poparcia. Nie podano, czy są to już podpisy zweryfikowane. Zbiórka podpisów trwała od 1 września do 15 listopada.

Autorzy projektu chcą nowelizacji ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Ich projekt zakłada wykreślenie przepisu zezwalającego na aborcję, gdy dziecko może urodzić się niepełnosprawne lub chore.

- Dzisiaj w Warszawie pada śnieg i dzieci się cieszą, niestety nie wszystkie dzieci będą mogły się cieszyć tym śniegiem, ponieważ rocznie ponad tysiąc ginie w polskich szpitalach w majestacie prawa - mówiła pełnomocniczka inicjatywy Kaja Godek.

Warto również podkreślić, że projekt "Zatrzymaj Aborcję" nie przewiduje wprowadzenia żadnych dodatkowych rozwiązań systemowych, które miałyby pomóc w opiece nad ciężko upośledzonymi lub nieuleczalnie chorymi dziećmi. Wręcz przeciwnie, autorzy inicjatywy w uzasadnieniu zapewniają, że "projekt ustawy nie pociąga za sobą obciążenia budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego".

Poparcie rządu

Poparcie dla projektu zadeklarowało już wielu polityków z obozu władzy, z premier Beatą Szydło na czele. Inicjatywę popiera także prezydent Andrzej Duda, który w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego" zapowiedział, że jeśli na jego biurko trafi ustawa zakazująca aborcji z powodu podejrzenia niepełnosprawności lub choroby płodu, to on tę ustawę podpisze.

Przewodniczący parlamentarnego Zespołu na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej Piotr Uściński powiedział dziennikarzom, że w obozie rządzącym są pozytywne nastroje wobec projektu „Zatrzymaj aborcję”. Wskazał, że choć w PiS nie ma dyscypliny klubowej w czasie głosowań dotyczących spraw sumienia, jego zdaniem "większość polityków Prawa i Sprawiedliwości jest za ochroną życia i sprzeciwia się aborcji eugenicznej”.

Jednocześnie PiS forsuje inny sposób na wprowadzenie zakazu aborcji. Posłowie zwrócili się do Trybunału Konstytucyjnego, by ten rozstrzygnął, czy zgodne z Konstytucją jest przerywanie ciąży, gdy dziecko może urodzić się ciężko chore. Jeśli TK uzna niekonstytucyjność przesłanki, zakaz będzie trudno wycofać. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Ratujmy kobiety

Niedawno do Sejmu trafił też projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. Projekt komitetu "Ratujmy kobiety" został skierowany do pierwszego czytania. Zebrano pod około 500 tysięcy podpisów.

- Niebawem okaże się, czy Polska ma ambicje być nowoczesnym, otwartym, europejskim krajem, czy właśnie zamieniamy się w katolicką republikę wyznaniową, w której kobiety są pozbawione elementarnego bezpieczeństwa, podstawowych praw, przymuszane do heroizmu i cierpienia, zaś kobiety w ciąży są pozbawione opieki zdrowotnej - mówiła Barbara Nowacka, pełnomocniczka „Ratujmy Kobiety"

96 proc. wszystkich przypadków aborcji

Według oficjalnych rządowych statystyk, w 2016 roku  w Polsce przeprowadzono 1088 zabiegów legalnego przerwania ciąży, z czego 1042 właśnie ze względu na nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę płodu. W świetle restrykcyjnego projektu "Zatrzymaj Aborcję" aż 96 procent tych kobiet zrobiłoby to nielegalnie, a lekarze, którzy przeprowadzili ten zabieg, naraziliby się na zarzuty karne.

W Polsce od 1993 roku obowiązuje tzw. kompromis aborcyjny. Wówczas władze zdecydowały, że przerwanie ciąży będzie legalne, gdy jest ona wynikiem gwałtu, gdy zagraża życiu lub zdrowiu kobiety lub właśnie w przypadku ciężkiego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. 

Więcej o: