"Jestem Matką Boską". Tajemnicza kobieta na sejmowej komisji. Poseł: Może to jakaś prowokacja?

- Pochodzimy od Gryfitów, od cesarzy rzymskich, od Merowingów. Jesteśmy potomkami Jezusa i króla Dawida - ogłosiła podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej komisji jedna z kobiet. Jeden z posłów ustala, kim była ta osoba - dowiaduje się Gazeta.pl.

Na połączonych obradach trzech komisji dyskutowano nad rządowym projektem ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Projekt wzbudził bardzo wiele emocji - w połowie obrad część osób, która przyszła na posiedzenie jako goście, zaczęła... śpiewać. 

Nagranie z kamer na sali ma niestety niską jakość obrazu i dźwięku, więc trudno zidentyfikować osoby, które odśpiewały "Boże, coś Polskę". Potem głos zabrała jedna z osób przysłuchująca się obradom.

- Pochodzimy od Gryfitów, od cesarzy rzymskich, od Merowingów. Jesteśmy potomkami Jezusa i króla Dawida. Więc to przesłanie, iskra która miała być z Polski, jestem ja tą osobą. Księża powiedzieli, że jestem Matką Boską, wszystko się zgadza
- krzyczała kobieta. Prowadzący obrady zarządził pięć minut przerwy. - Nie, proszę pana - domagała się dalej, ale mikrofony wyłączono.

Kim jest "Matka Boska"?

Sprawę chce wyjaśnić przewodniczący komisji rolnictwa Jarosław Sachajko z klubu Kukiz'15.

- Dzisiaj poprosiłem o zidentyfikowanie tej osoby. To najprawdopodobniej osoba prywatna. Na komisję rolnictwa mogą przyjść wszyscy, którzy chcą coś merytorycznego powiedzieć. Staram się w ogóle nie dyskryminować obywateli. Nie wiem, czy w tym przypadku była to jakaś prowokacja? - mówi nam poseł Sachajko.

- Widziałam tę panią już wcześniej, na posiedzeniu podkomisji. Na komisje przychodzi cała grupa przeciwników GMO, ale dotychczas nie było tego typu sytuacji. Była to trudna sytuacja, ośmieszyła komisję, która pracowała nad ważnym projektem - komentuje posłanka PO Dorota Niedziela, wiceprzewodnicząca komisji.

- Nie sprawdzamy nazwisk osób przychodzących na komisję, nie chcemy ograniczać dostępu. Każdy powinien mieć wstęp. Wystarczy się zgłosić i otrzymać przepustkę. Nie weryfikuje się tych osób, zresztą, w jaki sposób mielibyśmy to robić. Sprawdzając zaświadczenia o poczytalności? - dodaje parlamentarzystka.

Więcej o: