Sto pytań, wspólne wątpliwości i pielucha w prezencie. Debata o sądach prawie bez posłów PiS

Ponad 100 pytań do ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS zadali posłowie opozycji. Pytania były raczej podobne, a odpowiedzi na nie - krótkie. Członków PiS na sali prawie nie było. Mówił Stanisław Piotrowicz, a jeden z posłów PiS wystąpił z... pieluchą w dłoni.

Połowa sali plenarnej przypisana członkom PiS świeciła pustkami podczas debaty o zmianach w sądownictwie. Wypowiadało się tylko kilkoro posłów PiS, najwięcej mówił poseł Stanisław Piotrowicz. Projekty prezentowała - i broniła przed zarzutami - prezydencka minister Małgorzata Surówka-Pasek.

Sto pytań o sądy

Reprezentacja opozycji była zdecydowanie bardziej liczna - i najwyraźniej PO, Nowoczesna i PSL chciały to pokazać. W pierwszym czytaniu ustaw o SN i KRS, a także opozycyjnej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, dopuszczono do krótkich oświadczeń klubów. Jednak dużo więcej czasu było na pytania. I posłowie opozycji z tego skorzystali, zadając je jedno po drugim. W sumie w obu debatach wystąpień było dobrze ponad 130.

Opozycja miała wiele zarzutów do ustaw, które powtarzały się w kolejnych wystąpieniach i pytaniach posłów:

  • Ustawy o KRS i SN mają łamać konstytucję
  • Ustawa o Sądzie Najwyższym ma nie zawierać nic, co rzeczywiście usprawni jego prace
  • Wybieranie członków KRS przez polityków narusza trójpodział władzy
  • Oba projekty powstawały w pozaparlamentarnym trybie - ich kształt był przedmiotem tajnych dyskusji między prezydentem a PiS-em, a nie przedmiotem obrad
  • To, jak działa obecnie prokuratura i Trybunał Konstytucyjny, pokazuje efekty zmian wprowadzanych przez PiS.

Poza tym wielu posłów zwracało uwagę na to, że ławy PiS w Sejmie były prawie puste. Na sali nie było prezesa Kaczyńskiego, premier Szydło i prezydenta Dudy. Przez pewien czas w ławach rządowych siedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

"Należało wreszcie zainteresować się sprawą sądów"

Stanisław Piotrowicz twardo obstawał przy tym, że ustawy są zgodne z konstytucją, a posłowie opozycji tego nie rozumieją. Powtarzał też, że zmiany w sądownictwie "są oczekiwane przez Polaków".

Za konkretnymi rozwiązaniami argumentowała przedstawicielka prezydenta. Surówka-Pasek podkreśliła, że projekt reformy wychodzi naprzeciw społecznym oczekiwaniom. Reforma ma uwrażliwić środowisko sędziowskie na potrzeby obywateli. 

- Należało wreszcie zainteresować się sprawą sądów. Po tym, co się tutaj dzieje widać też, że to sprawa bardzo ważna. Dlaczego państwo myślą, że wszyscy ci sędziowie będą nieuczciwi, że wybory... Skąd państwo to wiedzą? Ja bardzo poważnie traktuję swój kraj i mam nadzieję, że te sądy zreformujemy - powiedziała z kolei Zofia Romaszewska.

Poseł "szczeniak" i pielucha

Debata miała kilka "gorących" momentów, jednak przez większość czasu (a trwała prawie sześć godzin) była spokojna. Co działo się w gorących momentach?

- Was trzeba zdelegalizować! - mówi do opozycji poseł Piotr Kaleta. - Po raz pierwszy poseł partii rządzącej wezwał do delegalizacji opozycji. Przestańmy traktować to jako żart! - odpowiadał jakiś czas później Michał Kamiński.

Poseł Michał Szczerba na początku wystąpienia swojego rzucił wydrukowane projekty ustaw na podłogę i nazwał je "bujdą na resorach". Później wypominali mu to inni posłowie, w tym Piotr Kaleta z PiS. 

- Dziś pokazał pan znów, że jest zwykłym szczeniakiem. Należy się panu prezent, niech się pan zgłosi do mnie w kuluarach. To jest pieluszka. Pan się zachowuje tak, by coś takiego nosić. Przepraszam za rozmiar, mniejszej nie było - powiedział Kaleta i wyciągnął... pieluchę.

W piątek głosowania i protesty

Formalnie Sejm zdecyduje o dalszym losie ustaw w bloku głosowań pod koniec posiedzenia, czyli w piątek. W praktyce można spodziewać się, że ustawa opozycji o KRS zostanie odrzucona, zaś ustawy prezydenta trafią do prac w komisjach sejmowych.

Przed Sejmem odbyła się niewielka demonstracja Obywateli RP. Większe protesty są zapowiadane na piątek wieczorem. Do udziału w nich zachęcali niektórzy posłowie opozycji.

Więcej o: