Prawica świętuje: Unijna agencja "już w Polsce". Ale Frontex ma tutaj siedzibę od ponad dekady

"Będziemy bezpieczniejsi? Frontex już w Polsce" - to tylko jeden z nagłówków, które pojawiły się wczoraj w prawicowych mediach. Kłopot w tym, że ta unijna agencja ma swoją siedzibę w Warszawie już od... 2005 roku.

Frontex z wielką pompą otworzył we wtorek swoją stałą siedzibę w Warszawie. W uroczystości wzięli udział m.in. premier Beata Szydło, minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak, dyrektor agencji Fabrice Leggeri oraz unijny komisarz ds. migracji Dimitris Avramopoulos.

- Dla Polski, dla polskiego rządu, dzisiaj jest bardzo ważny dzień, ponieważ w Warszawie oficjalnie inaugurujemy pracę jednej z największych agencji unijnych - mówiła szefowa rządu.

Wydarzenie odnotowały też prawicowe media, które - choć na co dzień pozostają nieprzychylne UE - tym razem nie kryły zachwytu tym, że to właśnie Warszawa została wybrana na siedzibę unijnej agencji.

"Będziemy bezpieczniejsi? Frontex już w Polsce" - ogłosiła TV Republika. - Obecność unijnej agendy w Polsce przyczyni się bardzo do wzrostu gospodarczego - przekonywał z kolei w materiale "Wiadomości" TVP ekonomista Sławomir Horbaczewski.

O co więc całe zamieszanie?

Problem w tym, że Frontex powołano do życia już w 2004 roku i od początku działania - czyli od 2005 roku - ma on swoją siedzibę... w Warszawie. Po co więc zorganizowano wtorkową uroczystość? Z dwóch powodów.

Pierwszy, to podpisanie z polskim rządem umowy o stałej siedzibie. Dotąd agencja była bowiem w polskiej stolicy - formalnie - tymczasowo. Drugi związany z tym powód to z kolei przekształcenie, jakim całkiem niedawno poddano Frontex.

W związku z kryzysem migracyjnym w 2016 roku jednostka została przemianowana na Europejską Agencją Straży Granicznej i Przybrzeżnej, zachowano jednak ciągłość prawną z dawnym Frontexem. Stąd trudno mówić o wyborze zupełnie "nowej siedziby" - to raczej potwierdzenie jej obecności w Polsce już od 12 lat.

Więcej o: