TVP Info prześwietla Grossa i oskarża. Nawet historyk IPN puka się w głowę

Jan Tomasz Gross "donosił na swoich przyjaciół żydowskiego pochodzenia" - twierdzi portal TVP Info. Teza okazała się na tyle chybiona, że musiał ją prostować... członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Awantura zaczęła się od niedawnego tekstu autorstwa Grossa, który ukazał się na łamach "The New York Times". Historyk skrytykował w nim przebieg tegorocznego Marszu Niepodległości, pisząc m.in., że dziesiątki tysięcy ludzi skandowały podczas wydarzenia "Sieg Heil!" i "Ku Klux Klan!".

To nie spodobało się zwolennikom prawicy, którzy postanowili przypomnieć fragmenty zeznań Grossa z 1968 roku - kiedy w PRL trwała antysemicka nagonka. W ślad za anonimowymi wpisami na Twitterze, sprawę opisał portal tvp.info. W artykule zarzucono historykowi wprost, że ten rzekomo "donosił na swoich przyjaciół żydowskiego pochodzenia".

W rezultacie doszło do tego, że za Grossem musiał się wstawić inny historyk - Sławomir Cenckiewicz, członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Jakie donosy? Czytałem różne akta Grossa w IPN, ale śladu agenturalności - zero! Chyba, że czegoś nie wiem. Wydaje mi się jednak, że to kłamstwo!

- napisał na Twitterze wyraźnie zaskoczony Cenckiewicz.

Sytuację próbował jeszcze "ratować" Cezary Gmyz, korespondent TVP w Berlinie. "Ale nikt nie mówi o donosach czy agenturalności tylko o tym, że rozpruł się w śledztwie jak Niesiołowski" - argumentował dziennikarz.

Na odpowiedź Cenckiewicza nie trzeba było długo czekać: "To zerknij na tytuł".

(Co) do tego rozprucia w śledztwach w 1968 roku też mam wątpliwości... Czym innym jest przykład Grossa czy Staniszkis, a czym innym (Henryka) Szlajfera - zwerbowanego jako TW Albin. Różne historie

- dodał w kolejnym wpisie Cenckiewicz.

Zobacz też: Kuratorium robi konkurs o opozycji PRL. Przyjrzyjcie się, czyje biografie trzeba wykuć

Więcej o: