PiS zabiera się za Kodeks wyborczy. Głosy zbierze jedna komisja, policzy je zupełnie inna

PiS zapowiedział szereg zmian przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Część z nich dotyczy Kodeksu wyborczego. - Wracamy do naszych starych postulatów - tłumaczyli politycy PiS.

W trakcie spotkania z dziennikarzami politycy PiS zapowiedzieli m.in. wprowadzenie w każdym lokalu dwóch komisji wyborczych. Pierwsza będzie zajmowała się wydawaniem kart do głosowania od momentu otwarcia do momentu zamknięcia lokalu, druga - tylko przeliczaniem głosów.

O tym mówił pan prezes (Jarosław Kaczyński), to nawiązanie do modelu brytyjskiego. Chodzi o to, by ci ludzie byli wypoczęci i w pełni gotowi do działania

- mówił w Sejmie poseł Łukasz Schreiber (PiS). Pozostałe zmiany to m.in. wprowadzenie kamer w lokalach wyborczych czy zwiększenie uprawnień mężów zaufania - by mogli brać udział we wszystkich etapach prac komisji.

PiS chce także dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Zasada ta nie będzie jednak działała wstecz, jak deklarowano do tej pory. - Wsłuchując się w głos prezydenta, opozycji, samorządowców oraz dziennikarzy pierwsza kadencja będzie liczona od 2018 roku - zapowiedział Schreiber.

Gotowe projekty ustaw w tych sprawach jeszcze dziś mają trafić do Sejmu.

Zmiany nie tylko w kodeksie

PiS proponuje też szereg zmian w innych ustawach dotyczących już ściśle samorządu. - Chcemy zwiększyć transparentność zarówno wybierania, jak i sprawowania władzy - mówił poseł Marcin Horała.

Wyliczał, że PiS chce wprowadzić budżety obywatelskie oraz obowiązek utworzenia takiego budżetu w miastach na prawach powiatu. Ustawowo mają też zostać umocowane interpelacje oraz zapytania radnych. - Wprowadzamy również instytucję debaty o stanie samorządu. Gwarantujemy mieszkańcom prawo udziału w niej - wymieniał Horała.

Andrzej Duda mówi, dlaczego trzeba zmienić konstytucję