Feministki to "kobiety, które nienawidzą mężczyzn". Ta broszura IPN wprawia w osłupienie

Nadużycie - tak jednym słowem historyk prof. Antoni Dudek opisuje najnowszą broszurę przygotowaną m.in. przez katowicki IPN. Dodatek miał upamiętnić ofiary bolszewizmu, pełno w nim jednak kontrowersyjnych stwierdzeń.

Z okazji setnej rocznicy wybuchu rewolucji październikowej do dzienników wydawanych przez Polska Press dołączono specjalny dodatek historyczny. Broszurę zatytułowaną "Komunizm. Czerwony terror 1917-2017" opracował katowicki oddział IPN wraz ze stowarzyszeniem Pokolenie oraz portalem redterror.eu.

Czego dowiadujemy się z dodatku? Między innymi tego, że bolszewizm "podważył znaczenie związku małżeńskiego i wprowadził rozwody" (w rzeczywistości rozwody np. na ziemiach polskich były już możliwe ponad sto lat wcześniej, zgodnie z kodeksem Napoleona).

W środku czytamy też, że "Marks i Engels to pierwsi w dziejach filozofowie, dla których ludobójstwo było drogą do celu". Związany z kolei z "Gazetą Polską" oraz serwisem Niezależna.pl Jakub Augustyn Maciejewski pisze, że z ich filozofii garściami czerpią feministki, czyli... "kobiety, które nienawidzą mężczyzn".

Zresztą, nie tylko one. "Czerwona ideologia potrafi znaleźć 'ciemiężonych' we wszystkich mniejszościach narodowych, rasowych i seksualnych. Podsycanie poczucia krzywdy, niechęci do tradycyjnych wartości i gniewu wobec tych, którzy potrafią być szczęśliwi, to konsekwentna metoda werbowania nowych ludzi do kulturalnej rewolucji” - tłumaczy Maciejewski.

 Historyk nie ma wątpliwości: nadużycie

O komentarz dotyczący informacji zawartych w dodatku "Gazeta Wyborcza" poprosiła historyka prof. Antoniego Dudka. Jego zdaniem przypomnienie o rewolucji październikowej jest potrzebne. Ale, jak zaznacza, nie wszystkie lewicowe poglądy należy określać komunistycznymi.

"Nadużywa się tego pojęcia, podobnie zresztą jak faszyzmu. Nie zgadzam się z utożsamianiem feminizmu z marksizmem. Mieszanie feminizmu i gender z marksizmem jest popularne na prawicy" - ocenia historyk.

Jednocześnie dodaje, że choć komuniści odwoływali się do Marksa i Engelsa, to przedstawianie ich jako "ideologów ludobójstwa" jest nadużyciem. W dodatku zgodnym z obecnie przyjętą w IPN interpretacją historii najnowszej.

Zobacz też: IPN na rocznicę rewolucji: "Czerwony terror" i kobiety, które nienawidzą mężczyzn

Andrzej Duda mówi, dlaczego trzeba zmienić konstytucję

Więcej o: