Śpiewają o Łupaszce, MSZ zapłaciło 150 tys. zł na promocję Polski. Efekt? "Trasa widmo"

Muzycy zespołu Contra Mundum, grający - jak sami deklarują - "patrio rock", wrócili właśnie z "tournee" po Wyspach Brytyjskich. MSZ dał na ten projekt ponad 150 tys. złotych. "To była trasa widmo" - komentuje portal "Vice".

Zespół Contra Mundum istnieje od zaledwie trzech lat. Od tamtej pory muzycy nagrali dwie płyty: "W wierszu i boju" oraz "Cześć i Chwała Bohaterom". Na swoim koncie mają też m.in. teledysk do filmu "Wyklęty" oraz występ podczas tegorocznej Nocy Muzeów na dziedzińcu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

O czym śpiewają? Przede wszystkim o polskiej historii - w tym o Żołnierzach Wyklętych, nie pomijając przy tym tak kontrowersyjnych postaci, jak np. major Zygmunt Szendzielarz, pseudonim Łupaszka, którego podkomendni byli odpowiedzialni za mordy na cywilach pod koniec i po zakończeniu II wojny światowej.

"Ambasadorzy" w "trasie widmo"

W maju MSZ przyznało Stowarzyszeniu Trzy Kropki 157 tys. złotych na realizację projektu "Wspólnie tworzymy Europę - Contra Mundum ambasadorem kultury polskiej". Został on dofinansowany w ramach konkursu "Dyplomacja publiczna 2017".

Jak czytamy, pomysł miał polegać na zorganizowaniu "tournee" po Wyspach Brytyjskich. W rzeczywistości pod koniec października muzycy mieli wystąpić kolejno jedynie w Southampton, Londynie oraz w Manchesterze - przy czym koncert w brytyjskiej stolicy w ogóle nie doszedł do skutku. Odwołano go w ostatniej chwili.

"Nie zostały spełnione podstawowe zabezpieczenia techniczne, do których zobowiązał się organizator na terenie Zjednoczonego Królestwa" - tłumaczy w krótkim oświadczeniu Stowarzyszenie Trzy Kropki z Lublina, które zgłosiło projekt do konkursu MSZ.

To jednak nie jedyne kontrowersje związane z występami Contra Mundum na Wyspach. Branżowy portal "Vice" pisze wręcz o "trasie widmo", która miała cieszyć się znikomym zainteresowaniem - głównie z uwagi na brak należytej promocji i informacji w języku angielskim. Stąd pojawiają się też pytania, w jaki sposób muzycy chcieli promować za granicą naszą kulturę i skomplikowaną historię, śpiewając wyłącznie po polsku.

Tymczasem - zgodnie z wymogami konkursu MSZ - celem projektu miało być "wzmocnienie wizerunku Polski wśród społeczności międzynarodowej" m.in. poprzez "zainteresowanie i pozyskanie zrozumienia dla polskiego punktu widzenia oraz przezwyciężanie stereotypów w dialogu historycznym i międzykulturowym".

Contra Mundum: byliśmy tylko podwykonawcą 

Po serii artykułów w mediach zespół Contra Mundum zamieścił oświadczenie na stronie Stowarzyszenia Trzy Kropki. Grupa podaje, że beneficjentem i realizatorem projektu jest Stowarzyszenie Trzy Kropki, a zespół jest tylko podwykonawcą. Jednocześnie przyznaje, że kwota ponad 150 tys. złotych przeznaczona została na ich koncerty w Wielkiej Brytanii (wynajęcie sal z nagłośnieniem, oświetleniem, obsługą, usługę agencji koncertowej, przejazdy, noclegi i wyżywienie oraz promocję, projekt i druk plakatów). 

"Kwota jaką otrzymał zespół za wykonanie 3 koncertów w Wielkiej Brytanii jest 7-krotnie mniejsza od podawanej przez media. Faktura wystawiona przez zespół Organizatorowi objęta jest tajemnicą handlową i tylko z tego powodu nie udostępniamy skanu (do wglądu). Stawka w przeliczeniu na każdego muzyka była równa stawkom na koncertach w Polsce" - pisze zespół.

Twierdzi też, że "atak na zespół Contra Mundum jest zorganizowaną akcją środowisk, którym nie jest na rękę propagowanie wartości jakie niosą słowa poezji śpiewanej przez zespół". Pisze również o "kulturowej wojnie w Europie" i "akcjach, które miały na celu zapobiec przyjazdowi zespołu do Wielkiej Brytanii".

Duda na Święcie Wojska Polskiego: To nie jest armia prywatna!

Więcej o: