"Pomnik papieża to nie dziecko z Syrii ani eksmitowana ciężarna. Dlatego Szydło chce go sprowadzić"

Papieski pomnik nie chodzi, nie śpi i nie je. Pomnik nie jest syryjskim dzieckiem, któremu trzeba zapewnić opiekę. Pomnik nie jest kobietą w ciąży, którą eksmituje się z Mieszkania+. Nie jest pomnik opiekunem niepełnosprawnych domagającym się wykonania wyroku TK. I dlatego Beata Szydło chce sprowadzić go do kraju - pisze dla Gazeta.pl bloger Galopujący Major.

Już na pierwszy rzut oka sprawa papieskiego pomnika w Ploermel budzić musi zdziwienie. Jak to? Współczesne, katolickie pomniki we Francji? W tej muzułmańskiej Francji? I do tego do „cenzurowania z krzyża” dochodzi nie tyle za sprawą skargi muzułmanów, co to tak ponoć nienawidzą katolicyzmu, ale rdzennych, ateistycznych Francuzów?

I żeby jeszcze bardziej skomplikować obraz - na koniec jednak sam burmistrz francuskiego miasteczka ma popierać zachowanie krzyża? Trzeba przyznać, że sprawa wymyka się popularnej w Polsce narracji o Francji jako o kraju „kolonizowanym przez Maurów”.

Papież z Kwaśniewskim i Jaruzelskim

Wymyka się także narracji, że pomniki daje się tylko zasłużonym. Wszak, jakie zasługi Jan Paweł II miał dla samej Francji, poza ekumenizmem z Żydami i muzułmanami, co, zdaje się, na dzisiejszej prawicy nazywane jest zdradą cywilizacji? Co innego w przypadku Polski.

Nie mówimy już o zaśmiewaniu się z dowcipów Adama Michnika w Castel Gandolfo, jak wspominał to bodajże Jacek Woźniakowski. Nie mówimy o popieraniu przez papieża Okrągłego Stołu, prywatnych audiencjach emerytowanego (!) generała Jaruzelskiego, słynnego „od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”, czy wreszcie wspólnej podróży papa mobile z Aleksandrem Kwaśniewskim. Jeśli istnieje człowiek, któremu III RP zawdzięcza swoje ramy, to Jan Paweł II jest jednym z jej największych symboli.

Pomnik nie śpi i nie je

I teraz taki właśnie symbol sprowadzić do kraju chce Beata Szydło. Złośliwi pytają, czemu "uchodźczy" pomnik mamy sprowadzać do Polski, czemu mu nie pomagać tam, na miejscu?

Odpowiedź jest oczywista. Pomnik nie chodzi, nie śpi i nie je. Pomnik nie jest syryjskim dzieckiem, któremu trzeba zapewnić opiekę. Pomnik nie jest kobietą w ciąży, którą eksmituje się z Mieszkania+. Nie jest pomnik opiekunem niepełnosprawnych domagającym się wykonania wyroku TK. Nie jest lekarzem rezydentem, samotną matką, dziennikarzem na śmieciówce wyrzucanym z pracy za poglądy. Nie jest mieszkańcem Dobrzynia Wielkiego na głodówce. Pomnik nie zaprotestuje pod Sejmem, nie przyjdzie na kontr-miesięcznicę.

A opozycja znów przegra

Pomnik jest tylko pomnikiem. Można przy nim stanąć, zrobić sobie zdjęcie i przeciąć szarfę. Owszem, mówimy o rządzie PiS, a więc jest szansa, że przy transporcie przez Fundację znajomych królika PiS pomnik zgubi, popsuje albo sprzeda na palety jak drewno z puszczy.

Ale tak czy inaczej PiS pokaże to jako sukces, a zdesperowana opozycja, zamiast wytykać katowanie żon przez kolejnego pisowskiego polityka, będzie broniła Francuzów w sprawie obrażania papieża-Polaka. A potem się zdziwi, że znów przegrała.

Więcej o: