Rezydenci przerywają głodówkę. Zmieniają formę protestu. "Nie kończymy walki"

Protest głodowy zawodów medycznych zostaje dziś przerwany - poinformowali lekarze rezydenci. Zapowiadają jednak, że nie zaprzestają walki o lepszą sytuację w polskiej służbie zdrowia.

Lekarze rezydenci ogłosili dziś przerwanie trwającego od 29 dni protestu głodowego. Strajk trwał od 2 października. Początkowo odbywał się on w Szpitalu Dziecięcym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, później do stołecznych lekarzy rezydentów przyłączyły się także inne miasta i inne zawody medyczne. 

Zobacz także: "Wszyscy dorabiamy". Lekarze-rezydenci pracują po 250 godzin miesięcznie. Za dwa tysiące>>>

- W trakcie 29 dni pan minister zdrowia spotkał się z głodującymi tylko dwa razy. Pani premier Szydło poświęciła nam pół godziny. Myślę, że te liczby mówią same ze siebie. Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zorganizował mediacje, które miały doprowadzić do porozumienia. Odbyły się cztery spotkania mediacyjne, ale na żadnym z nich nie było osoby władnej podejmowania decyzji - mówił na konferencji prasowej wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Jarosław Biliński. 

- W trakcie trwania protestu głodowego rząd próbował nas podzielić, przekupić, zastraszyć. Byliśmy szkalowani, obrażani, upokarzani. Mówiono, że ten protest jest tylko o podwyżki, że jest sterowany politycznie. Protest nie był przeciwko władzy, protest był o coś - mówił Biliński.

Medycy poinformowali też, że został zarejestrowany komitet inicjatywy ustawodawczej, który będzie zbierał podpisy pod projektem dotyczącym zwiększenia nakładów na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB. To był jeden z kluczowych postulatów protestu głodowego Porozumienia Zawodów Medycznych.

Kilkanaście dni temu Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt nowelizacji ustawy, który przewiduje systematyczny wzrost nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB w 2025 roku. Jak przekonywał minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, do systemu służby zdrowia w ciągu 10 lat trafi pół biliona złotych. Zdaniem organizatorów protestu, propozycje ministerstwa zdrowia nie były wystarczające w obliczu problemów, z jakimi borykają się dziś lekarze i pacjenci. 

"Przestajemy pracować niebotyczną liczbę godzin"

Lekarze rezydenci zapowiedzieli, że nadal będą starali się zwrócić uwagę rządu na problemy w służbie zdrowia. 

- Kończymy tę formę protestu, nie kończymy walki o idee, sztandarowe postulaty. Od dzisiaj masowo rozpoczynamy wypowiadanie tzw. klauzuli opt-out, przestajemy pracować tę niebotyczną liczbę godzin, przestajemy pracować niezgodnie z kodeksem pracy, przestajemy być zmęczeni, łatać dziury systemowe, przestajemy traktować pacjenta jako cyfry, tak jak każe nam NFZ - wyliczał Jarosław Biliński. 

- Od stycznia rezygnujemy z dodatkowych prac, przestajemy pracować, po 400-500 godzin miesięcznie. Stawiamy na jakość, to jest najważniejsze. Rząd nie zmusi nas do tego, aby doprowadzać do tego, że pacjenci nie są leczeni z należytą uwagą - przekonywał rezydent.