"Boję się, że pokażą tatę jako wariata". Podpalił się przed PKiN, jego rodzina zabrała głos

- To nie był odruch szaleńca - mówi w rozmowie z serwisem oko.press rodzina 54-letniego Piotra S. W miniony piątek mężczyzna dokonał próby samospalenia przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie.

Redakcja oko.press przekonuje, że rodzina Piotra S. - żona, córka oraz syn - sama się do nich zgłosiła, by opowiedzieć swoją wersję wydarzeń. Jak mówią, mężczyzna jest obecnie w bardzo ciężkim stanie - duża część jego skóry jest po prostu spalony.

Podkreślają, że 54-latek był spokojnym człowiekiem, który nie angażował się w żadną opozycyjną działalność. Specjalizował się w chemii teoretycznej, zaczął robić doktorat. Prowadził szkolenia, zajmował się oceną wniosków o dofinansowanie unijne.

Córka wspomina, że ojciec pojechał do Warszawy z domu w Niepołomicach właśnie pod pretekstem szkolenia w stolicy. Niczego się wtedy nie domyślali. Zaniepokoiły ich dopiero wysłane przez niego tajemnicze SMS-y.

Mnie zaszokowała forma protestu. Jak bardzo musiał być zdesperowany, w jakim musiał być stanie, żeby coś takiego zrobić? Jak bardzo przepełniła się ta czara… Często mówił, że jest rozżalony, bezsilny

- mówi żona mężczyzny w rozmowie z oko.press. Rodzina przyznaje, że od ośmiu lat zmagał się z depresją. - Ale to nie był odruch szaleńca - podkreślają. - Te jego teksty są tak ładnie napisane, zredagowane. Niepoczytalny albo frustrat? Ja się z tym nie zgadzam - dodaje żona.

Boję się, że pokażą tatę jako wariata i umniejszą jego motywację. Boimy się, że będą go chcieli przedstawić jako niepoczytalnego

- opowiadają z kolei dzieci Piotra S., które z jednej strony szanują jego decyzję, ale jednocześnie mają żal, że posunął się do tak desperackiego kroku. - To, co nas czeka, jako rodzinę, będzie złe - mówią.

Próba samospalenia przed Pałacem Kultury

Przypomnijmy, Piotr S. dokonał próby samospalenia w miniony piątek po południu na warszawskim placu Defilad przed Pałacem Kultury i Nauki. Obok miejsca, w którym doszło do zdarzenia, leżał megafon, butelka po łatwopalnym płynie i ulotki.

Zostawił też list, w którym zawarł swój manifest przeciwko obecnej władzy. "PiS ma moją krew na swoich rękach" - napisał 54-latek.

Zobacz też: Błaszczak o samopodpaleniu: Czy to racjonalne? Ten pan to ofiara propagandy totalnej opozycji

Potrzebujesz wezwać pomoc? Czy wiesz, jak prawidłowo korzystać z numerów alarmowych?