Zagadkowa śmierć w więziennej celi. "Agnieszka umierała na oczach kilkudziesięciu osób"

38-letnia pani Agnieszka zmarła w warszawskim areszcie. Mimo złego stanu zdrowia kobiety więzienny lekarz miał twierdzić, że symuluje - relacjonuje Onet.pl. Na tekst zareagował wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który zarzucił redakcji kłamstwa i manipulacje.

Dziennikarz Onetu Janusz Schwertner opisał historię 38-letniej pani Agnieszki, która zmarła w czerwcu w Areszcie Śledczym na warszawskim Grochowie. Jak miały opisywać stan kobiety współwięźniarki, pani Agnieszka na kilka dni przed śmiercią "puchła, nie oddawała moczu i ledwo dało się ją poznać". Kobiety miały wielokrotnie alarmować personel aresztu, że stan pani Agnieszki jest zły.

"Umierała przez tydzień na oczach kilkudziesięciu osób" - czytamy w tekście.

Lekarz więzienny po zbadaniu pani Agnieszki miał stwierdzić, że symuluje ona chorobę. Stan kobiety miał się pogarszać. Jak czytamy w tekście, karetka miała zostać wezwana wtedy, gdy osadzona już umierała. Pogotowie stwierdziło zgon kobiety 7 czerwca.

Postępowanie wyjaśniające w areszcie miało wykazać, że zgon pani Agnieszki "był zdarzeniem nagłym", a pracownicy nie popełnili błędów. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe. Okoliczności śmierci więźniarki bada również Rzecznik Praw Obywatelskich.

Służba Więzienna zaprzecza

W odpowiedzi na tekst Onetu rzeczniczka Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Warszawie opublikowała oświadczenie. Twierdzi, że materiał jest "skrajną manipulacją", a autor tekstu "nie dał szansy na komentarz ani Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej ani Centralnemu Zarządowi, ani nawet nie skontaktował się z rzecznikiem SW".

"Osadzona w Areszcie Śledczym w Warszawie-Grochowie przebywała przez tydzień (od 30 maja 2017 roku). W trakcie tego czasu trzykrotnie była konsultowana przez lekarzy, dodatkowo ze względu na sygnały o jej złym samopoczuciu dwukrotnie wzywane było pogotowie ratunkowe (3 czerwca i 7 czerwca)" - twierdzi kpt. Arleta Pęconek.

Służba Więzienna podkreśla, że żaden z funkcjonariuszy nie lekceważył złego stanu zdrowia kobiety.

Rzeczniczka przyznaje jednak, że "w sprawie istotnie zachodzą pewne niejasności". Chodzi o dzień, w którym pani Agnieszka zmarła. Oddziałowi i wychowawcy twierdzą, że informowali personel medyczny o pogarszającym się stanie zdrowia kobiety. Lekarz przekonuje, że nic o tym nie wiedział. "W efekcie mogło nie dojść do niezbędnej konsultacji medycznej" - czytamy w oświadczeniu.

Jaki: To skrajna manipulacja

Na tekst Onetu zareagował również wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który w serii wpisów na Twitterze zarzucał redakcji kłamstwa i brak rzetelności.

"Skrajna manipulacja Onetu. Janusz Schwertner kolejny raz się kompromituje" - napisał Jaki w sobotę po godzinie 16., odsyłając jednocześnie do oświadczenia Służby Więziennej.  "Więzienie chwali się tym, że wezwało pogotowie JUŻ PO TYM, jak Agnieszka zemdlała. Przyjechało, stwierdziło zgon. Na Boga, Panie Ministrze!" - odpowiedział autor tekstu Janusz Schwertner.

Wymiana zdań między dziennikarzem a politykiem trwała kilka godzin. W dyskusję włączyli się też rzecznik ministerstwa Sebastian Kaleta i poseł PO Michał Szczerba, , który zajmował się tą sprawą i pomagał matce pani Agnieszki. 

"Proszę czytać ze zrozumieniem. Lekarza wcześniej wzywali wielokrotnie. Proszę przedstawić dowód, że ktoś z SW mówił, że zamarła symuluje chorobę" - napisał Jaki. W kolejnych wpisach zarzucał, że dziennikarz "napisał kłamliwy tekst", a później, że tekst jest tak naprawdę autorstwa posła PO Michała Szczerby.

Dziennikarz wyjaśniał, że przez 10 dni czekał na stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości. Napisał również, "nie ma żadnej karty udzielenia przez więzienie pomocy Agnieszce 3 czerwca". " Atak władzy na dziennikarza to zawsze nobilitacja. Dziękuję :)" - skomentował Schwertner.

"Proszę sobie nie pochlebiać. Pan nie jest dziennikarzem. Następnym razem proszę od razu publikować cały list od Szczerby, a nie udawać artykułu" - odpisał Jaki.

Onet.pl odpowiada Jakiemu

Wieczorem dyrektor programowy Onet.pl Bartosz Węglarczyk i zastępca Paweł Ławiński także opublikowali oświadczenie. Zarzut ministra, iż tekst został napisany przez posła Szczerbę, nazywają "oszczerstwem".

"To nie my prosiliśmy posła opozycji o pomoc, to zrozpaczona matka po śmierci córki szukała u niego wsparcia. Z jakiegoś powodu nie przyszła do Pana" - piszą szefowie redakcji. Podkreślają też, że autor tekstu wielokrotnie kontaktował się z aresztem, ale był zbywany.

"Dziennikarz kontaktował się również z prokuraturą prowadzącą śledztwo w sprawie śmierci Agnieszki, ale odmówiono mu informacji. Prosił o informacje ministerstwo sprawiedliwości, ale to nie odpowiedziało na pytania" - czytamy w oświadczeniu Onetu.

"Służba Więzienna wie, że Agnieszka powinna była otrzymać pomoc i że jej śmierć w areszcie jest rezultatem zaniedbania lub niedopełnienia obowiązków, ale chce, by odpowiedział za to ktoś inny" - twierdzą Węglarczyk i Ławiński.