Sadurska w PZU najpierw zrezygnowała ze swojej pensji. Teraz dostała za to niemałe wyrównanie

Przez pierwsze tygodnie pracy w PZU Małgorzata Sadurska nie pobierała żadnego wynagrodzenia. Za tamten okres dostała już jednak wyrównanie - informuje dziennik "Fakt". I to nie małe.

Małgorzata Sadurska trafiła do zarządu PZU prosto z kancelarii prezydenta z dnia na dzień w czerwcu tego roku. Miała tam zarabiać przeszło 90 tys. złotych miesięcznie, jednak przez pierwsze tygodnie nie pobierała pensji. Jak tłumaczył w lipcu rzecznik PZU, Sadurska czekała wówczas na nowe przepisy dotyczące wynagrodzeń dla szefów spółek Skarbu Państwa.

Teraz Sadurska otrzymała za ten okres wyrównanie. W sumie 100 tys. złotych - dowiedział się "Fakt". Przepisy, na które czekała, weszły już bowiem w życie. Zgodnie z nimi wynagrodzenie dla członka zarządu PZU może wynieść maksymalnie 64 tys. złotych miesięcznie. To jednak tylko tzw. część stała - "zmienna część" może z kolei wynieść nawet drugie tyle - pisze "Fakt".

Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie rzecznika PZU.

Z polityki do biznesu

Małgorzata Sadurska od 2015 r. była szefową kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy. W czerwcu tego roku odeszła ze stanowiska, by kilka dni później zostać członkiem zarządów PZU SA i PZU Życie SA. Jej przejście z polityki do biznesu było krytykowane przez opozycję, która wytykała Sadurskiej brak dostatecznego doświadczenia.

Sprawdzamy, jak działa ZUS. "Już dawno powinien skończyć jak Amber Gold" [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

Więcej o: